Niemka zatankowała w Polsce. Wezwano ją na komisariat

70-letnia mieszkanka Boitzenburga pojechała do Chojny (woj. zachodniopomorskie), by zatankować samochód. Po powrocie do Niemiec otrzymała wezwanie na polską policję. Sprawa dotyczyła podejrzenia, że nie zapłaciła za pobrane paliwo. Sprawę opisał "Nordkurier".

.Niemka zatankowała w Polsce. Wezwano ją na komisariat
Źródło zdjęć: © Pexels
Edyta Tomaszewska

70-letnia kobieta była przekonana, że podczas wizyty na stacji benzynowej uregulowała rachunek. Miała przy sobie paragon, a płatność widniała także na wyciągu z konta. Mimo to właściciel stacji zgłosił policji podejrzenie niezapłacenia za tankowanie - podaje "Nordkurier".

O piśmie z komisariatu w Chojnie seniorka dowiedziała się dopiero po powrocie do Niemiec. Ponieważ nie zna języka polskiego, jej synowa skontaktowała się z funkcjonariuszami. Wtedy kobieta usłyszała, że ma przyjechać na przesłuchanie jako świadek w sprawie wykroczenia.

Pomyłka przy dystrybutorze paliwa

Na komisariat 70-latka przyjechała z koleżanką. W spotkaniu uczestniczyły dwie policjantki oraz tłumacz. Z przedstawionej jej wersji wydarzeń wynikało, że samochód został zatankowany przy stanowisku numer 3, ale przy kasie opłacono należność przypisaną do dystrybutora numer 4.


WIDEO
Nawrocki odpowiedział z USA. Mocne słowa do Tuska ws. cen paliw

W konsekwencji paliwo pobrane przy dystrybutorze numer 3 potraktowano jako nieopłacone. Seniorka liczyła, że sprawę szybko wyjaśnią dokumenty. Przywiozła paragon i potwierdzenie z rachunku bankowego, a także chciała skorzystać z nagrań monitoringu.

Monitoring potwierdził, że jej samochód znajdował się przy stanowisku numer 3. Według relacji kobiety nie przyniosło to jednak rozstrzygnięcia, ponieważ policjantki nie uznały przedstawionych przez nią dokumentów za dowód zapłaty właśnie za to tankowanie.

Żądanie zapłaty i kolejne wezwania

Seniorka usłyszała, że aby uniknąć postępowania sądowego, powinna przekazać właścicielowi stacji 80 euro oraz zapłacić 25 euro kary. Pieniądze miała wpłacić na poczcie znajdującej się naprzeciwko komisariatu.

Wątpliwości kobiety zwiększyły się, gdy dowiedziała się, że tego samego dnia na policję miało przyjechać kilku innych obywateli Niemiec z podobnymi zarzutami. Wśród nich znajdował się, według jej relacji, mieszkaniec Prenzlau. Ostatecznie zapłaciła za dwa tankowania oraz karę.

Jak zabezpieczać się podczas tankowania w Polsce?

Do tej samej stacji wróciła później, lecz tym razem fotografowała dystrybutor i kolejne etapy tankowania. Chciała w ten sposób zgromadzić dowody na wypadek kolejnego sporu.

Kobieta radzi innym kierowcom, aby po zatankowaniu porównywali kwotę wskazaną przy dystrybutorze z wartością na paragonie. Zwróciła też uwagę, że na jej polskim paragonie nie znajdował się numer stanowiska.

Początkowo Niemka zaczęła jeździć do Polski po paliwo po wizycie z córką w Schwedt. Niższe ceny skłoniły ją później do podróży do położonej ponad 80 km dalej Chojny. Według jej relacji podczas pierwszego tankowania litr kosztował 1,86 euro, a przy ostatniej wizycie 2,06 euro.

Wybrane dla Ciebie