Najważniejsze informacje
- W górskiej miejscowości Valle Castellana w Abruzji benzyna kosztuje 1,75 euro za litr, a olej napędowy 1,89 euro.
- Gmina przejęła jedyną stację paliw, by nie dopuścić do jej zamknięcia.
- Samorząd sprzedaje paliwo niemal po cenie zakupu, z bardzo małą marżą.
Włoskie media opisują Valle Castellana jako wyjątek na tle całego kraju. To niewielka miejscowość w prowincji Teramo, zamieszkana przez ponad 800 osób. W czasie gdy we Włoszech kierowcy obserwują kolejne podwyżki, tam ceny na dystrybutorach wyglądają zupełnie inaczej niż na większości stacji.
Według PAP w dniach powrotów z wakacji ceny benzyny i diesla na stacjach przy autostradach we Włoszech przekroczyły 2 euro za litr, dochodząc do 2,20 euro. W Valle Castellana litr benzyny kosztuje 1,75 euro, a oleju napędowego 1,89 euro. Różnica wobec średniej krajowej przekracza 20 eurocentów na litrze.
WIDEOIle powinno kosztować paliwo? Polacy zabrali głos
Gmina przejęła jedyną stację paliw
Samorząd zdecydował się kupić jedyną stację w miejscowości, by zapobiec jej zamknięciu. Dzięki temu mieszkańcy, ale też kierowcy przejezdni, mogą tankować tzw. "paliwo burmistrza" po znacznie niższych cenach. To rozwiązanie okazało się skuteczne w miejscu, które nie chciało zostać bez dostępu do paliwa.
Stacją od 2022 r. zarządza bezpośrednio gmina, na czele której stoi burmistrz Camillo D'Angelo. Jak podano, paliwo sprzedawane jest tam niemal po cenie zakupu, z bardzo niewielką marżą w porównaniu z innymi punktami. Włoska telewizja nazwała tę placówkę "stacją benzynową marzeń".
Kierowcy przyjeżdżają także z odległych stron
Zainteresowanie tanią stacją rośnie nie tylko wśród mieszkańców. Do Valle Castellana przyjeżdża coraz więcej kierowców także z dalszych okolic, bo różnice cen są wyraźne. W ubiegłym roku wpływy tej stacji wyniosły ok. pół miliona euro, co pokazuje skalę ruchu wokół tego miejsca.
Przykład z Abruzji wyróżnia się na tle sytuacji w całych Włoszech, gdzie paliwo drożeje szczególnie na trasach wakacyjnych powrotów. W Valle Castellana lokalna decyzja gminy przyniosła odwrotny efekt: zamiast zamknięcia stacji pojawiła się oferta, która przyciąga kierowców z różnych stron kraju.