"Ostatnia nadzieja". Rolnik zrozpaczony. Chce tylko po 2 zł

Niemal rok temu o Macieju Siekierze usłyszała cała Polska, gdy rozdał około 60 ton papryki. Teraz rolnik z Gałkowic ponownie organizuje samozbiory. Kilogram warzyw można zebrać za 2 zł.

Rolnik znów organizuje samozbiory.Rolnik znów organizuje samozbiory.
Źródło zdjęć: © Facebook | Maciej Siekiera
Mateusz Domański

Maciej Siekiera z Gałkowic w województwie świętokrzyskim ponownie otwiera swoje pole dla klientów. Rolnik zdecydował się na samozbiory papryki. Tym razem za każdy samodzielnie zebrany kilogram trzeba zapłacić 2 zł.

Siekiera tłumaczy w rozmowie z Radiem Eska Kielce, że przyczyną jego decyzji są ceny oferowane producentom. Według przedstawionych przez niego stawek w punkcie skupu za kilogram papryki można obecnie otrzymać 1,10 zł.

Rolnik wskazuje również na niskie ceny ziemniaków, buraków, marchwi czy cebuli. Jednocześnie zwraca uwagę, że ceny, które później widzą konsumenci, są znacznie wyższe.

Radio Eska Kielce podaje, że Siekiera mówi o około 6 zł za kilogram papryki na giełdzie hurtowej oraz od 12 do 17 zł w sklepach.

Papryka po 2 zł. "Ostatnia nadzieja"

Rolnik nie ukrywa, że sytuację swojego gospodarstwa uważa za bardzo poważną.

Dla mnie te samozbiory to już naprawdę ostatnia nadzieja przed bankructwem - powiedział Maciej Siekiera, cytowany przez Radio Eska Kielce. - Dłużej już niestety nie uda się tego pociągnąć, środki się wyczerpały - przekazał.

O tym rolniku zrobiło się głośno jesienią 2025 roku. Wówczas ceny skupu były na tyle niskie, że Siekiera uznał zbieranie części plonów za nieopłacalne. Zamiast pozwolić, by papryka została na polu, zaprosił ludzi do Gałkowic i pozwolił im zbierać ją za darmo.

Akcja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. W ciągu trzech dni rozdano około 60 ton papryki. Do gospodarstwa przyjeżdżali ludzie nie tylko z różnych części Polski, ale nawet z Czech i Słowacji.

Już wtedy Siekiera mówił o coraz trudniejszej sytuacji swojego gospodarstwa. W rozmowie z o2.pl podkreślał, że w jego przypadku nie chodzi już o rozwój czy odkładanie pieniędzy, lecz przede wszystkim o przetrwanie.

Teraz Siekiera ponownie próbuje sprzedać warzywa bezpośrednio osobom, które przyjadą na jego pole i same je zbiorą. Dzięki temu odpadają między innymi koszty zatrudnienia pracowników do zbioru.

Wybrane dla Ciebie