Pijany ojciec wchodził na płot, który przygniótł Amelkę. "Lubi wypić"

Nie milkną echa tragedii w Lipnie, gdzie płot przygniótł 5-letnią Amelkę, kiedy jej pijany ojciec Przemysław P. próbował zebrać orzechy z drzewa. – On sobie lubi wypić – mówią o 44-latku sąsiedzi.

Amelka (5 l.) zginęła, gdy jej ojciec wchodził przez płotAmelka (5 l.) zginęła, gdy jej ojciec wchodził przez płot
Źródło zdjęć: © Facebook, policja | archiwum prywatne
Rafał Strzelec

Jak pisaliśmy, tragedia rozegrała się przy ul. Wspólnej 7 w Lipnie w niedzielę (27 września). Pięcioletnia Amelka szła na spacer z kuzynem, matką i swoim ojcem – Przemysławem P. Jak przekazała policja, 44-latek był wówczas pijany – miał około 3 promili w organizmie.

Mimo tego mężczyzna wszedł na betonowo-metalowy płot, by zerwać orzechy z drzewa. Konstrukcja runęła, przygniatając 5-latkę.

"Z ustaleń o2.pl wynika, że do szpitala dziecko i mężczyznę przywiozła kobieta, która była świadkiem zdarzenia. W trakcie reanimacji Przemysław P. udał się do swojego miejsca zamieszkania. Tam zatrzymali go policjanci. Okazało się, że P. jest pijany. Miał 3 promile w wydychanym powietrzu" – tak relacjonowaliśmy przebieg kolejnych zdarzeń z feralnej niedzieli. Niestety, Amelki nie udało się uratować – obrażenia okazały się zbyt poważne. Po tragedii głos zabrali mieszkańcy Lipna.

– On sobie lubi wypić – mówi sąsiadka o Przemysławie P. – Amelkę to matka porzuciła po urodzeniu. A taka śliczna była. Wszyscy ją tutaj lubili, bo grzeczna była. Do mnie to "ciociu" mówiła. Ją babcia do przedszkola odprowadzała – dodała w rozmowie z "Super Expressem".

– On wszedł na ten betonowy płot. Jedna rurka nie wytrzymała i to się zawaliło – relacjonowała kolejna osoba, tym razem lokatorka ulicy Wspólnej. Inna osoba widziała na kamerze, jak mężczyzna niósł Amelkę do samochodu. Nie ma pewności, czy to jej ojciec.

Mężczyzna usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Ma dozór policyjny. Nie może też kontaktować się ze świadkami zdarzenia, w tym z matką. Jak informowaliśmy, 44-latek i matka Amelki mieli ograniczone prawa rodzicielskie wobec dziewczynki. Dzieckiem zajmowała się babcia.

Wybrane dla Ciebie