Pociąg stanął na 4 godziny. Ciężarna pasażerka mówi o koszmarze. "Byliśmy głodni"

Cztery godziny postoju, brak informacji i problem z dostępem do podstawowych napojów. Tak wyglądała podróż pociągiem IC "Uszatek", który zatrzymał się przed Koluszkami. Jak podaje "Fakt", PKP Intercity wyjaśniło, dlaczego pasażerowie tak długo czekali.

Dworzec Centralny
Albert Zawada
Dworzec Centralny, opóżnienia, PKP Intercity, pociąg, pociągi, protestPociąg stanął na 4 godziny. Ciężarna pasażerka mówi o koszmarze. "Byliśmy głodni". Zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © PAP | Albert Zawada
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Pociąg IC "Uszatek" miał prawie czterogodzinny postój poza peronem przed stacją Koluszki.
  • Pasażerowie zostali przesadzeni do innego składu około godz. 22.40.
  • PKP Intercity wyjaśnia, że brak wagonu gastronomicznego uniemożliwił wydanie awaryjnego poczęstunku.

Opóźnienia na polskiej kolei to dla wielu pasażerów niestety nic nowego. Zwykle oznaczają jednak kilkanaście czy kilkadziesiąt minut oczekiwania. Tym razem sytuacja była znacznie poważniejsza. Pociąg jadący z Warszawy do Łodzi utknął przed Koluszkami na około cztery godziny. Wśród podróżnych była kobieta w zaawansowanej ciąży.

Do zdarzenia doszło 16 września na trasie Warszawa–Łódź. Jak informuje "Fakt", pociąg IC 1908 początkowo jechał zgodnie z rozkładem. Przed stacją Koluszki skład został jednak zatrzymany na dłużej. W efekcie podróż do Łodzi znacznie się wydłużyła.


WIDEO
27-latek nie miał szans na S1. Z impetem uderzył w naczepę

Do utrudnień doszło po tragicznym zdarzeniu na odcinku Gałkówek–Łódź Widzew. O godz. 16.28 pociąg IC 4522 "Doker" śmiertelnie potrącił osobę postronną. Wypadek spowodował zakłócenia w ruchu kolejowym. Część pociągów była opóźniona, a niektóre kursy zostały skrócone.

Byliśmy głodni, spragnieni, zmęczeni i sfrustrowani – wylicza ciężarna kobieta w rozmowie z "Faktem". Do domu miała dotrzeć na "wieczorynkę", czyli koło godz. 19. Ostatecznie wróciła przed północą.

Kobieta relacjonowała, że podróżni nie dostawali komunikatów, a w jej wagonie nie było słychać informacji z głośnika.

Najgorsze było to, że nikt nie powiedział, co dalej będzie z nami – mówiła w rozmowie z "Faktem". Pasażerowie kupowali wodę z automatu. Mała butelka kosztowała 6 zł, a rozmówczyni za napój i batonik zapłaciła 15 zł.

PKP Intercity przekazało, że pociąg miał postój poza peronem, ponieważ przewoźnik nie otrzymał zgody dyżurnego ruchu PKP PLK na wjazd na stację. W czasie oczekiwania skończyły się także godziny pracy maszynisty. Konieczne było zorganizowanie zastępczej obsady trakcyjnej.

PKP Intercity tłumaczy opóźnienie

PKP Intercity poinformowało, że pociąg IC 1908 miał prawie czterogodzinny postój poza peronem przed stacją Koluszki. Przewoźnik nie dostał zgody na wjazd w perony.

W trakcie postoju pojawił się także kolejny problem. Maszynista wykorzystał przysługujący mu czas pracy, dlatego konieczne było zapewnienie zastępczej obsady trakcyjnej.

Ostatecznie około godz. 22.40 pasażerowie zostali przesadzeni do pociągu IC 5122 na stacji Koluszki. Skład "Uszatek" został natomiast odwołany na dalszym odcinku do Łodzi Kaliskiej.

PKP Intercity odniosło się również do zarzutu dotyczącego braku wody i poczęstunku. Przewoźnik wskazał, że skład nie miał wagonu gastronomicznego. Dodatkowo pociąg znajdował się poza peronem, co miało uniemożliwić dostarczenie podróżnym awaryjnych posiłków i napojów.

Przewoźnik przekazał również, że zwrócił się do zarządcy infrastruktury z prośbą o wyjaśnienia dotyczące kolejności przyjmowania pociągów oraz braku możliwości opuszczenia składu przed Koluszkami.

Pasażerowie mogą złożyć reklamację dotyczącą podróży. Każdy przypadek ma być rozpatrywany indywidualnie. Kobieta, która opowiedziała o swojej podróży, zapowiedziała, że nie wyklucza walki o odszkodowanie.

Wybrane dla Ciebie