Pojechali do pożaru baru. To znaleźli na miejscu

W Wólce Kosowskiej doszło do zagadkowego zdarzenia w jednym z barów. Na miejscu nie było już otwartego ognia, ale osmolone fragmenty budynku i ślady po użyciu gaśnicy wskazywały, że wcześniej musiało się tam coś wydarzyć.

Małgorzata Badur

Po dotarciu na miejsce strażacy zaczęli dokładnie sprawdzać budynek i próbowali ustalić, gdzie pojawił się ogień. Podejrzenie padło na okolice dachu i instalację wentylacyjną, ale kilka osmolonych miejsc nie dawało jednoznacznej odpowiedzi. Do sprawdzenia sytuacji wykorzystano między innymi kamerę termowizyjną.

W pewnym momencie do ratowników wyszedł właściciel baru. Jego wyjaśnienia zaskoczyły strażaków. Jak zakończyła się ta interwencja? Zobaczycie to w kolejnym odcinku "Strażaków z sąsiedztwa".

Wybrane dla Ciebie