"Bronię się kodeksem sprawiedliwości". Ta interwencja rozbroiła funkcjonariuszy
Zaczęło się jak wiele podobnych interwencji – sklep, zgłoszenie o kradzieży i reakcja policji. Na miejscu szybko okazało się, że zatrzymana nie jest jak inni. Zamiast tłumaczeń i jasnych odpowiedzi, zaczęła… własną interpretację przepisów i logiki prawa. W pewnym momencie padło zdanie, które wyraźnie zbiło policjantów z tropu. - Kodeks jest "kodesk", a jaka ustawa jest? – dopytywała z pełnym przekonaniem.