Pojechali do wsi zabitego policjanta. Miał zaplanowany ślub

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" pojechali do wsi Rokitki. To właśnie z tej miejscowości pochodził Natan Sieroń, funkcjonariusz, który został zastrzelony przez bandytę podczas policyjnej akcji. Natan od dzieciństwa grał w miejscowym klubie, na lipiec miał zaplanowany ślub. We wsi ogromne poruszenie.

Natan Sieroń zastrzelony na służbie.Natan Sieroń zastrzelony na służbie.
Źródło zdjęć: © Getty Images, Policja
Mateusz Kaluga

Natan Sieroń od dwóch lat pracował jako funkcjonariusz kryminalny w Bolesławcu. W ubiegły czwartek pojechał z innym policjantem do domu 33-latka w Kraśniku Górnym. Mundurowi sprawdzali posesję w związku z podejrzeniem, że mogą znajdować się tam rzeczy pochodzące z kradzieży.

Mężczyzny nie było wtedy w domu. W pewnym momencie wrócił i zastał funkcjonariuszy na miejscu. Wtedy wyjął broń i oddał dwa strzały. Pocisk trafił sierżanta Natana Sieronia w głowę. Ciężko ranny policjant zmarł w szpitalu. Kwalifikacja czynu ma zostać zmieniona z usiłowania zabójstwa na zabójstwo. 33-latek przyznał się i składał wyjaśnienia.

Sieroń pochodził z Rokitek, choć od kilku lat mieszkał z partnerką w Legnicy. W 2024 r. ukończył kryminologię na Uniwersytecie Wrocławskim. W rodzinnej wsi panuje ogromne poruszenie – relacjonują dziennikarze "Gazety Wyborczej". Sąsiedzi wspominają zmarłego policjanta jako szlachetnego, dobrze wychowanego, spokojnego i niesprawiającego problemów.

Od najmłodszych lat grał w miejscowym klubie na pozycji obrońcy. Jako piłkarz miał być bardzo twardy. Pomagał przy przygotowaniu boiska czy zakładaniu siatek na bramki. Piłkarze GoldenGranit Czarni Rokitki w sieci pożegnali swojego byłego piłkarza i podkreślili jego zaangażowanie, poświęcenie oraz emocje, które zostawił na boisku.

Z partnerką był związany od ok. ośmiu lat, a od ok. pięciu wspólnie mieszkali w Legnicy. Para planowała ślub, który miał odbyć się w lipcu. W Rokitkach wiele osób znało również jego zainteresowanie służbami. Początkowo myślał o pracy w wojsku lub Straży Granicznej, a po przyjęciu do policji miał być bardzo szczęśliwy – dodaje "Wyborcza".

Nasza koleżanka, która jest chrzestną Natana, była do wieczora w szpitalu i nam relacjonowała. To jest tragedia nie do opisania – mówią "Wyborczej" sąsiedzi Natana. – On był tak dobrym człowiekiem. Po prostu był za dobry na ten świat, dlatego się tak musiało stać. Był w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie – dodaje inna kobieta.
Wybrane dla Ciebie