Spacerowali z psem, nagle zobaczyli dłoń. Po 2 miesiącach poznano prawdę

To odkrycie wstrząsnęło mieszkańcami Ciechanowa. Podczas spaceru znaleziono ludzką dłoń. Jak podaje PAP, teraz wiadomo już, kim był mężczyzna, którego szczątki odnaleziono.

.Spacerowali z psem, nagle zobaczyli dłoń. Po 2 miesiącach poznano prawdę. Zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Pexels
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Szczątki znaleziono na początku sierpnia przy ul. Płockiej w Ciechanowie.
  • Tożsamość mężczyzny potwierdziły badania biologiczne oraz dodatkowe ustalenia śledczych.
  • Prokuratura nie znalazła obrażeń wskazujących na udział innych osób w jego śmierci.

1 sierpnia kilku mieszkańców Ciechanowa wybrało się na spacer z psem. Przy jednej z posesji przy ul. Płockiej zauważyli coś makabrycznego – fragment ludzkiej dłoni. O znalezisku natychmiast powiadomiono policję, a funkcjonariusze rozpoczęli przeszukiwanie okolicy.

Dzień później, kilkaset metrów dalej, w zaroślach znaleziono ciało mężczyzny. Zwłoki były już zeszkieletowane i częściowo ubrane. Przy szczątkach nie było żadnych dokumentów, dlatego prokuratura zdecydowała o przeprowadzeniu badań genetycznych. Pobrany materiał porównano z próbkami od rodziny.


WIDEO
Hulk spotkał się z papieżem. "To spełnienie moich marzeń"

Jak przekazał PAP Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku, badania biologiczne pozwoliły potwierdzić tożsamość mężczyzny. Śledczy ustalili, że zmarły pochodził z okolic Ostrołęki. Z ustaleń prokuratury wynika, że w chwili śmierci prawdopodobnie pozostawał w kryzysie bezdomności.

W ustaleniu, kim był mężczyzna, pomogły m.in. oględziny notatnika i telefonu komórkowego znalezionych przy szczątkach. Policja sprawdziła również informacje wynikające z własnych ustaleń operacyjnych. Prokuratura nie ujawnia na razie szczegółów dotyczących zmarłego.

Spacerowali z psem, nagle zobaczyli dłoń. Śledztwo w sprawie śmierci

Sekcja zwłok nie pozwoliła ustalić dokładnej przyczyny zgonu. Stan szczątków utrudnił przeprowadzenie pełnych badań, jednak śledczy nie ujawnili obrażeń, które wskazywałyby na udział innych osób.

Najprawdopodobniej jest to zgon naturalny. Nie ma żadnych dowodów, że mogło być inaczej – powiedział prokurator Maliszewski.

Śledczy początkowo wszczęli postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, czyli czynu określonego w art. 155 Kodeksu karnego. Pierwsze oględziny nie wykazały jednak śladów obrażeń mechanicznych. Prokuratura ustaliła również, że odnaleziona dłoń najprawdopodobniej została oddzielona od ciała przez zwierzęta, a nie w wyniku celowego działania człowieka. Śledztwo nadal trwa, ale według prokuratury powinno wkrótce zostać zakończone.

Wybrane dla Ciebie