Jak podaje rozgłośnia, pan Grzegorz zgłosił się w ubiegłym roku na SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Podejrzewał, że ma udar, jednak początkowo w trakcie triażu rozpoznano u niego zawroty głowy i odurzenie. Na konsultację neurologiczną czekał około pięciu godzin.
Szok na SOR we Wrocławiu. Pacjent czekał godzinami. Przeszedł udar
Monika, żona pacjenta, opisywała Radiu Wrocław, że lekarz, który w końcu zbadał męża, przekazał jej tragiczne wieści. Wspominał o możliwości podania leku rozpuszczającego zakrzep, gdyby badanie mężczyzny odbyło się rano. Neurolog zobaczył pana Grzegorza dopiero około godz. 14, gdy na zastosowanie takiej terapii było już za późno.
– Zresztą sam neurolog w szpitalu mi powiedział, że chciałby widzieć męża o godzinie 9.30 lub 10.00. Wtedy by była możliwość podania leku, który rozpuszcza zakrzep. Neurolog widział męża o godzinie 14.00. No i to już było za późno – mówiła Radiu Wrocław.
Pacjent trafił następnie do Kliniki Neurochirurgii. W nocy jego stan znacznie się pogorszył. Doszło do rozleglejszego udaru, który wymagał skomplikowanej operacji.
Rodzina mężczyzny kwestionuje przebieg leczenia. Głos zabrał Rzecznik Praw Pacjenta
Rok po zabiegu pan Grzegorz pozostaje całkowicie niepełnosprawny. Ma trudności z wykonywaniem podstawowych czynności i potrzebuje pomocy innych osób. Jego żona uważa, że opóźnienie na SOR doprowadziło do trwałego pogorszenia stanu zdrowia mężczyzny.
Monika zwróciła się do Rzecznika Praw Pacjenta. Instytucja nie przyznała jednak świadczeń. W uzasadnieniu wskazano, że udar dotyczący tylnego obszaru unaczynienia jest trudny do rozpoznania, a uzyskanie lepszego rezultatu leczenia prawdopodobnie nie byłoby możliwe.
Szpital nie stwierdził nieprawidłowości
Jadwiga Witek, rzeczniczka USK, powiedziała Radiu Wrocław, że szpital ponownie przeanalizował dokumentację medyczną oraz okoliczności udzielania pomocy. Według placówki analiza nie wykazała uchybień w postępowaniu medycznym.
Rzeczniczka podkreśliła także, że SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego należy do najbardziej obciążonych oddziałów tego typu w kraju. W początkowym okresie działalności przyjmował 15–20 tys. pacjentów rocznie, natomiast obecnie liczba ta sięga nawet 60 tys.
Oczywiście to powoduje, że sytuacja jest zmienna. Tak jak zwiększa się liczba pacjentów, tak zmienia się dynamika pracy SOR – mówiła.
Placówka nie chce publicznie omawiać szczegółów diagnostyki ani leczenia pana Grzegorza. Tłumaczy to obowiązkiem zachowania tajemnicy lekarskiej. Bliscy mężczyzny zapowiadają odwołanie od odmownej decyzji Rzecznika Praw Pacjenta.
Doprowadzono mojego męża do ogromnego kalectwa – żaliła się rozgłośni kobieta.