Tajemnicze oświadczenie obrończyni Bartosza G. Mówi o plotkach i zarzutach
Przed Sądem Okręgowym w Płocku odbyło się posiedzenie wstępne przed procesem o zabójstwo 16-letniej Mai z Mławy. Tuż przed wejściem na salę nowa obrończyni Bartosza G. wydała oświadczenie. Poinformowała, że sąd zakazał jej ujawniania szczegółów ze śledztwa, sugerując jednocześnie, że krążące dotąd w mediach doniesienia to jedynie "niepenalizowane plotki".
7 października w Sądzie Okręgowym w Płocku nie zjawił się nikt z rodziny oskarżonego Bartosza G. Była wyłącznie jego obrończyni adwokat Agnieszka Prętczyńska, która dwukrotnie prosiła sąd o przerwę i rozmowę z 18-latkiem. Tuż przed posiedzeniem Prętczyńska wydała oświadczenie.
Obrona dwukrotnie występowała do sądu o udzielenie zezwolenia na ujawnienie informacji o tym, jak przebiegał proces, który doprowadził nas dzisiaj do tego miejsca. Niestety obrona otrzymała odmowę. Ostatni raz 5 października. Chciałabym przypomnieć, że zgodnie z artykułem 241. Kodeksu karnego i jego paragrafem pierwszym, "kto bez zezwolenia udziela informacji z postępowania przygotowawczego, zanim zostaną ujawnione na sali sądowej, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności". Oczywiście plotki nie są penalizowane. Jeśli ktoś nie dostał zarzutów, to oznacza, że nie przekazywał informacji z postępowania – mówiła Agnieszka Prętczyńska.
Adw. Prętczyńska nie chciała odpowiedzieć na kolejne pytania i prośby o doprecyzowanie. Jej wypowiedź można jednak łączyć z wymianą zdań między nią a pełnomocnikiem ojca Mai, Wojciechem Markiem Kasprzykiem. Na początku października Prętczyńska twierdziła, że "wypowiedzi innych uczestników kształtują przekaz medialny, który w ocenie obrony zafałszowuje obraz sprawy wynikający z akt".
Kasprzyk nie pozostał dłużny i odpowiedział, że obrona próbuje ocieplić wizerunek rodziny oraz oskarżonego. Zapewnił, że nigdy nie ujawnił czegoś, co nie było ludziom powszechnie znane oraz nie zakrzywiał rzeczywistości.
"Przyciemniane okulary i tylna kanapa samochodu mogą robić wrażenie. Nie są jednak argumentem. Swoboda przed kamerą nie dowodzi znajomości akt, a liczba wywiadów nie potwierdza prawdziwości wypowiedzi. Śmierć wymaga powagi i szacunku" – napisała wtedy Prętczyńska.
Wypowiedź obrony jest słaba. Nie zamierzam wdawać się w polemikę. Prawda sama się obroni na sali sądowej – odpowiadał wówczas o2.pl.
Pracę w mediach rozpocząłem w 2017 roku. Pierwsze kroki stawiałem od razu po studiach. Przez siedem lat byłem związany z Polską Press, pracowałem dla "Echa Dnia" w Radomiu. Najpierw zajmowałem się dziennikarstwem, by następnie awansować na wydawcę portalu. Zdecydowanie najbardziej lubiłem zajmować się sprawami społecznymi, jeździć w teren i opisywać lokalną rzeczywistość. Udało mi się ujawnić aferę w Szydłowcu, związaną z postawieniem przez prokuraturę zarzutów staroście, które w końcu skutkowały skazaniem i odwołaniem. Z Wirtualną Polską jestem związany od marca 2024 roku. Pracuję jako dziennikarz internetowy. Poza pisaniem interesuję się sportem, w tym przede wszystkim piłką nożną. W wolnym czasie moją pasją jest jazda na rowerze oraz dobra książka, w szczególności literatura faktu.