Najważniejsze informacje
- Według pełnomocnika wsparcie prawne dla Roberta M. od początku organizuje i koordynuje jego rodzina.
- Bliscy prowadzą internetową zbiórkę m.in. na pomoc psychologiczną, obsługę prawną i wsparcie tłumacza.
- Kierowca jest podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym; węgierska policja potwierdziła, że był trzeźwy.
Po tragedii na Węgrzech, w wyniku której zginęło 12 pielgrzymów z Polski, pojawiały się pytania o to, kto odpowiada za organizację pomocy dla kierowcy oraz jak wygląda finansowanie działań prawnych. Jak podaje Fakt.pl, nowe oświadczenie adwokata ma uporządkować te informacje i rozwiać część wątpliwości.
Pełnomocnik Roberta M., Dániel Gerván, zaznaczył, że działania pozostają po stronie bliskich mężczyzny. "Pomoc prawną od samego początku zapewnia i koordynuje wyłącznie jego najbliższa rodzina" - przekazał w opublikowanym komunikacie.
Zbiórka dla kierowcy autobusu
Rodzina prowadzi internetową zbiórkę, która ma pokryć wydatki związane z postępowaniem prowadzonym na Węgrzech.
"Pomoc ta wiąże się z ogromnymi wydatkami, na które składają się między innymi, profesjonalna pomoc psychologa, pomoc prawna, wynagrodzenie tłumacza, koszty prywatnych ekspertyz lub opinii oraz inne koszty związane z i zasądzone w sprawie. Niezbędne jest również zapewnienie bieżących środków do życia podczas pobytu w areszcie, a także po jego opuszczeniu. Jeżeli węgierski sąd zastosuje areszt domowy, a nie uda nam się znaleźć lokalu udostępnionego nieodpłatnie, konieczne będzie jego wynajęcie oraz zapewnienie Robertowi środków do życia" - czytamy na stronie zbiórki.
W opisie zbiórki wskazano też, że część kosztów już opłacono. Chodzi o wydatki na pomoc prawną i tłumaczenia. Bliscy podali również, że zapewnili kierowcy podstawowe środki higieny oraz odzież.
Adwokat poinformował też o wsparciu psychologicznym. Pierwszy kontakt Roberta M. z polskojęzycznym psychologiem zorganizowano dzięki zaangażowaniu Polonii mieszkającej na Węgrzech, a za kolejne spotkania ma odpowiadać rodzina.
Bliscy zwracają uwagę, że węgierski sąd może zdecydować o areszcie domowym na czas postępowania. W takim wariancie mogłyby dojść dodatkowe koszty, m.in. wynajęcie miejsca pobytu i utrzymanie mężczyzny poza aresztem.
Tragedia na Węgrzech
Robert M. został przesłuchany jako podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym; odmówił składania wyjaśnień. Węgierska policja potwierdziła, że w chwili zdarzenia był trzeźwy. Przypomnijmy, że w wypadku zginęło 12 pielgrzymów wracających do Polski z Medjugorie. Kolejnych 10 osób zostało ciężko rannych. Część z nich wróciła do kraju.