Najważniejsze informacje
- W wyborach 3 listopada Amerykanie wybiorą wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 senatorów.
- Republikanie mają obecnie 53 mandaty w Senacie, a Demokraci 47.
- Według Williama Galstona niezadowoleni z Trumpa Republikanie mogą nie zagłosować na Demokratów, lecz zrezygnować z udziału w wyborach.
Donald Trump zachęca swoich zwolenników, by głos na republikańskich kandydatów traktowali jako poparcie dla niego. William Galston, były doradca Billa Clintona i ekspert Brookings Institution, powiedział PAP, że taka strategia raczej nie poprawia sytuacji Partii Republikańskiej. Jego zdaniem powiązanie kandydatów z niepopularnym prezydentem jest korzystne przede wszystkim dla Demokratów.
Wybory obejmą obie izby Kongresu USA. Szczególne znaczenie mają wyścigi senatorskie w Karolinie Północnej, New Hampshire, Maine, Ohio, Michigan i Minnesocie. – Jest bardzo wiele wyrównanych pojedynków. To właśnie ich wyniki zdecydują o tym, kto będzie kontrolował Senat – podkreślił Galston w rozmowie z PAP.
Brakuje pieniędzy na amerykańską bazę? Polityk PiS zdradza kulisy
Analitycy obu partii zakładają zarazem, że Demokraci przynajmniej nieznacznie zwiększą liczbę swoich mandatów w Izbie Reprezentantów.
Polityka Trumpa problemem dla Republikanów
Republikanie muszą bronić obecnej przewagi w obu izbach Kongresu. Aby Demokraci zdobyli większość w Senacie, potrzebowaliby czterech dodatkowych mandatów. Według Galstona polityka administracji utrudnia republikańskim kandydatom nie tylko zdobywanie nowych miejsc, lecz także utrzymanie tych, które już posiadają.
Ekspert jako przykłady wskazał wojnę z Iranem i cła. W jego ocenie oba tematy są słabo odbierane przez Amerykanów, ponieważ wiążą się ze wzrostem cen. Krytykę wywołuje również polityka imigracyjna.
Ludzie chcieli kontrolować południową granicę, i to udało się osiągnąć. Chcieli również, aby imigranci będący przestępcami zostali usunięci z kraju. Jednak administracja poszła znacznie dalej – wyjaśniał Galston.
Nie wszyscy republikańscy kandydaci chcą prowadzić kampanię razem z Trumpem. – Nie powiedziałbym, że wielu Republikanów odwraca się od prezydenta, ale z pewnością nie prowadzą kampanii razem z nim – powiedział ekspert PAP. Jako przykład podał senator Susan Collins z Maine, która podczas debaty zasugerowała, że obecność Trumpa w jej stanie nie byłaby dla niej pomocna.
Możliwe skutki zwycięstwa Demokratów
Galston ocenił, że różnica w mobilizacji wyborców obu partii jest duża i rośnie. Jego zdaniem Republikanie niezadowoleni z pierwszych dwóch lat prezydentury Trumpa, którzy nie chcą głosować na Demokratów, mogą pozostać w domach. Wysoka frekwencja wśród Demokratów może więc mieć znaczenie w wyrównanych wyścigach do Senatu.
Przejęcie Kongresu przez Demokratów osłabiłoby pozycję prezydenta. Administracja musiałaby liczyć się z dochodzeniami dotyczącymi możliwych nadużyć i niewłaściwego postępowania. W polityce zagranicznej Kongres mógłby także wywierać presję na Trumpa w sprawie pomocy dla Ukrainy oraz utrzymania sojuszu NATO. Galston zaznaczył jednak, że prezydent ma w tej dziedzinie większą swobodę niż w polityce wewnętrznej.