Wyszedł z więzienia i wrócił na ulice. Wrocławianie się boją

Mężczyzna z poważnie chorą ręką znów pojawia się w centrum Wrocławia. Jak informuje "Gazeta Wrocławska", pracownica restauracji Vega została przez niego opluta. Kobieta twierdzi, że później mężczyzna - zwany Thanosem - poszedł za nią na przystanek i wsiadł do tego samego autobusu.

Wrocław. Mężczyzna z "gnijącą" ręką wrócił. Znów budzi strachWrocław. Mężczyzna z "gnijącą" ręką wrócił. Znów budzi strach
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | ZipZapic.com
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Mężczyzna wyszedł z więzienia 31 lipca 2026 r. po odbyciu całej trzyletniej kary.
  • W restauracji Vega miał zagrozić pracownicy, a następnie opluć ją.
  • Prokuratura apeluje do poszkodowanych o składanie zawiadomień na komisariacie Wrocław-Stare Miasto.

Do zdarzenia doszło w restauracji Vega przy wrocławskim Rynku. Jak opisuje "Gazeta Wrocławska", mężczyzna wykorzystał nieuwagę obsługi, wszedł do toalety i zamknął się od środka. Pracownica lokalu, pani Alicja, zapukała do drzwi i zagroziła wezwaniem policji. Gdy mężczyzna wyszedł, według jej relacji ruszył w jej stronę agresywnym krokiem. Kobieta zachowała dystans i poprosiła go o opuszczenie restauracji.

– Nie idź za mną, bo coś ci zrobię – miał powiedzieć mężczyzna, po czym opluł kobietę. Ślina trafiła na jej dłoń. Tego samego dnia pracownica zauważyła go również na przystanku. Według jej relacji mężczyzna obserwował ją, starał się być blisko, a następnie wsiadł do tego samego autobusu. Kobieta uciekła z pojazdu, obawiając się mężczyzny.


WIDEO
17-latek w rękach służb. Wideo poszło w Polskę. Wiadomo, co mu grozi

Skargi pracownic i klientów

Według Alicji mężczyzna pojawia się w restauracji niemal codziennie. Ma chodzić między piętrami, prosić gości o pieniądze i dotykać różnych przedmiotów. Gdy obsługa go nie zauważy, korzysta z toalety, żeby się umyć. Po opisanym incydencie miał ponownie przyjść do lokalu i wyjadać resztki jedzenia pozostawione na stołach.

Jej koleżanka Dorota przekazała, że podobne sytuacje trwają od lat. Według niej część klientów zostawia opłacone jedzenie i wychodzi z restauracji w obawie przed kontaktem z mężczyzną. Pracownice mają również słyszeć groźby, że zostaną przez niego złapane wieczorem, podczas powrotu z pracy do domu.

My się czujemy czasem naprawdę bezradne i bezbronne – powiedziała Dorota w rozmowie z "Gazetą Wrocławską".

Co może zrobić policja i prokuratura?

Mężczyzna wcześniej odpowiadał przed sądem za zachowania, do których dochodziło w różnych miejscach Wrocławia. Śledczy zarzucili mu m.in. plucie, zanieczyszczanie otoczenia krwią i odchodami oraz agresywne zaczepianie ludzi na dworcu Wrocław Główny. Według prokuratora prowadzącego sprawę biegli uznali, że w chwili popełniania czynów mężczyzna miał ograniczoną poczytalność.

Sąd skazał go na trzy lata więzienia. Po odbyciu całej kary mężczyzna opuścił zakład karny 31 lipca 2026 r. Jak wskazuje "Gazeta Wrocławska", jeśli zostanie zatrzymany, a śledczy zbiorą odpowiednie dowody, może ponownie usłyszeć zarzuty dotyczące narażenia innych na zakażenie, wymuszania pieniędzy lub zmuszania ludzi do opuszczania lokali.

Policjanci przeszli specjalistyczne szkolenie, aby wiedzieć, jak zachować się w przypadku zatrzymania takiej osoby. Znają całe procedury i wiedzą, że przy zatrzymaniu należy zachować ostrożność, bo zakazić się bardzo łatwo – powiedział "Gazecie Wrocławskiej" prokurator Jakub Dłubacz, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Zaapelował, by osoby poszkodowane zgłaszały się na komisariat Wrocław-Stare Miasto i składały zawiadomienia pisemnie lub osobiście.

Wybrane dla Ciebie