Zderzenie tira z pociągiem w Gdańsku. Są zarzuty dla Bośniaka

42-letni obywatel Bośni i Hercegowiny usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. W czwartek, 3 września, w Gdańsku ciężarówka, którą kierował, zderzyła się z pociągiem. O szczegółach informuje RMF24.

dZderzenie tira z pociągiem. Są zarzuty dla Bośniaka
Źródło zdjęć: © Facebook | KM PSP Gdańsk
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Przypomnijmy. Do niebezpiecznego wypadku doszło w czwartek przed godz. 14 na przejeździe kolejowym w Gdańsku. Kierowca ciągnika siodłowego z naczepą utknął na torowisku w momencie, gdy zaczęły opuszczać się szlabany.

Nie wyłamał rogatek ani nie podjął próby ucieczki. W efekcie w naczepę uderzył rozpędzony pociąg relacji Gdynia Główna–Zielona Góra. Składem podróżowało około 250–300 osób.

Zderzenie tira z pociągiem w Gdańsku. Są zarzuty dla Bośniaka

RMF24 podaje, że w piątek, 4 września, prokurator Wioleta Noch z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku wyjaśniła, iż 42-latek ma zarzut z art. 174 par. 2 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Za ten czyn grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Podejrzany - jak wskazuje rozgłośnia - nie przyznał się do winy, ale złożył wyjaśnienia. Po wykonaniu czynności procesowych prokuratura zastosowała wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze.

Co działo się na przejeździe i kto trafił do szpitala?

Według informacji PKP Polskich Linii Kolejowych, na które powołuje się RMF24, świadkowie mieli sygnalizować kierowcy tira, że powinien wyłamać rogatkę i jak najszybciej zjechać z torowiska. Mężczyzna nie podjął jednak takiej próby.

Po zderzeniu do szpitala trafili kierowca ciężarówki, od którego pobrano krew do badań, oraz maszynista pociągu. Po przeprowadzeniu badań maszynista został wypisany do domu. Jak podaje PKP PLK, obaj kierujący byli trzeźwi, a wśród pasażerów pociągu nie było osób poszkodowanych.

Utrudnienia na linii Tczew–Gdańsk i koszty napraw

Jak przypomina RMF24, wypadek na dłużej sparaliżował ruch na trasie Tczew–Gdańsk, istotnej dla połączeń m.in. między Warszawą, Poznaniem, Bydgoszczą i Trójmiastem. Uszkodzeniu uległ jeden z torów.

PKP PLK podały, że opóźnionych zostało 279 pociągów, łącznie o ponad 17,5 tys. minut. Na części trasy odwołano 30 składów, a 45 skierowano objazdem przez stację Gdańsk Olszynka. Rozkładową organizację ruchu przywrócono w czwartek przed północą - czytamy na stronie RMF24.

Straty powstałe w wyniku uszkodzenia infrastruktury kolejowej, lokomotywy oraz elementów zabezpieczenia przejazdu wyceniono na około 140 tys. zł. PKP PLK poinformowały, że zamierzają wystąpić przeciwko osobie odpowiedzialnej na drogę sądową, aby odzyskać poniesione koszty.

Przedstawiciele spółki przypomnieli też zasady zachowania w sytuacji, gdy pojazd utknie na przejeździe. - Rogatka nie jest barierą, za którą należy czekać na zderzenie - podkreślił Przemysław Zieliński z PKP PLK, co cytuje RMF24.

Wybrane dla Ciebie