Zostali wezwani do sąsiedzkiej kłótni. "Tu nie macie przejazdu"

Sąsiedzkie spory potrafią ciągnąć się latami, a czasem kończą się nawet interwencją policji. Tak było w jednym z gospodarstw pod Nowym Targiem, gdzie funkcjonariusze zostali wezwani w związku z konfliktem o przejazd i granicę między posesjami.

Małgorzata Badur

Po przyjeździe na miejsce policjanci wysłuchali obu stron i szybko zorientowali się, że sprawa ma dłuższą historię. Jeden z mężczyzn twierdził, że sąsiad chce zagrodzić mu przejazd, drugi przekonywał, że droga przebiega inaczej, a cała kwestia trafiła już nawet do sądu. Sąsiedzi wskazywali też wyznaczone wcześniej granice oraz powoływali się na pomiary geodety. Emocje zaczęły rosnąć, dlatego funkcjonariusze próbowali uspokoić sytuację i ustalić, czy doszło wcześniej do rękoczynów.

Jak zakończyła się ta sąsiedzka awantura? Zobacz fragment "Policjantów z sąsiedztwa".

Wybrane dla Ciebie