13-latek planował atak na kolegów. Wiedzą, z jakiej rodziny pochodzi

Uczeń, który planował nożem zaatakować kolegów i nauczycieli ze szkoły w Książkach, trafił do młodzieżowego ośrodka wychowawczego. Dotychczas nie sprawiał problemów wychowawczych. Dziennikarze "Gazety Wyborczej" dotarli do policjantów, którzy zapobiegli tragedii, i pedagogów znających 13-latka. Ujawniają okoliczności przygotowania do ataku i rodzinne szczegóły z życia nastolatka.

Policja zatrzymała 13-latka. Chciał wymordować kolegówPolicja zatrzymała 13-latka. Chciał wymordować kolegów. Zdj. ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Marcin Lewicki

13-latek z miejscowości Książki (pow. wąbrzeski, woj. kujawsko-pomorskie) został zatrzymany przez policjantów z Wąbrzeźna w poniedziałek (28 września). Z ustaleń śledczych wynika, że nastolatek chciał dokonać ataku przy użyciu noża i tasaka w swojej szkole podstawowej. Celem mieli być przypadkowi uczniowie i nauczyciele. Wcześniej chłopak uśmiercił kilka kotów. Ich truchła pokazał funkcjonariuszom.

"Gazeta Wyborcza" ujawnia szczegóły dotyczące planowania ataku. Z informacji dziennikarzy wynika, że nastolatek inspirował się faszystowskimi i ekstremistycznymi forami internetowymi, na których przydzielano "zadania do wykonania".

Tam werbowali młodych zabójców, których wykorzystywali do swoich celów. Taki Minecraft albo Roblox, gdzie ktoś mówi graczom, co mają robić. Jego zadaniem było kupienie 30-centymetrowego noża, którym miał zabić przypadkowe osoby w szkole. On nie miał żadnego motywu. Wykonać zadanie i koniec – przekazał "Wyborczej" policjant, który dobrze zna sprawę.

Funkcjonariusz ujawnia, że ojciec dziecka był zszokowany, gdy usłyszał o planach syna. Przyznaje, że miejscowi policjanci nie chcą myśleć, co byłoby, gdyby doszło do ataku.

My nawet nie chcemy myśleć, co by było, gdyby ten atak się powiódł. W tej szkole byłaby istna rzeź niewiniątek, a my mielibyśmy strzelać do dzieciaka, który waży 30 kilo? - dodaje policjant.

Z informacji przekazanych przez wojewódzkie kuratorium wynika, że w szkole lekcje odbywają się normalnie, ale dzieci mają zajęcia z psychologami. "Gazeta Wyborcza podaje, że 13-latek był "średnim, wycofanym uczniem, który nie nawiązywał kontaktów i nie chciał działać w zespole". Jego rodzina jest uznawana za normalną; nie rzucała się w oczy.

Rodzice są po pięćdziesiątce, oboje pracują. On jest ich najmłodszym synem. Mieszka też z 15-letnim bratem, a dwoje starszych, dorosłych, prowadzi już własne życie. Ci ludzie byli przerażeni, gdy dowiedzieli się o tym, co się stało - ujawnia "Gazecie Wyborczej" jeden z policjantów.

Sąd Rejonowy w Wąbrzeźnie na posiedzeniu niejawnym uznał, że nastolatek trafi na razie do specjalnego ośrodka szkolno-wychowawczego. Będzie też pod obserwacją psychiatryczną.

Wybrane dla Ciebie