Na ostatniej rozprawie Sebastiana M. (21 września) przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim do broniącej oskarżonego o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym mec. Katarzyny Hebdy dołączyli mec. Radosław Niecko oraz mec. Marcin Jakubowski. Jak ustaliliśmy w trakcie 15-minutowej przerwy, drugi z nowych prawników Sebastiana M. do 30 września był zatrudniony na podstawie umowy o pracę w Grupie Azoty.
Przepisy (art. 82 Kodeksu postępowania karnego oraz Ustawa o radcach prawnych) zabraniają prawnikowi jednoczesnego świadczenia pracy na umowie o pracę i bronienia klienta przed sądem. Opublikowaną na łamach o2.pl informację wykorzystali podczas procesu mec. Łukasz Kowalski (pełnomocnik rodziny ofiar wypadku M.) oraz prok. Izabela Knapik. Doszło do niecodziennej sytuacji.
"No i cóż, mecenasie?". Prawnik Sebastiana M. opuścił salę. Niespotykana sytuacja
Po wspomnianej przerwie prokurator Knapik oficjalnie powołała się na artykuł opublikowany w o2.pl i poprosiła sąd o weryfikację, czy rzeczywiście mec. Marcin Jakubowski zatrudniony jest na umowie o pracę w Grupie Azoty. Radca prawny potwierdził tę informację, a w konsekwencji musiał opuścić salę rozpraw. Wrócił na nią po kilku godzinach, ale już w roli widza.
Okazuje się, że kłopoty mec. Jakubowskiego dopiero się zaczynają. Już dzień po rozprawie (22 września) Okręgowa Izba Radców Prawnych w Szczecinie poinformowała o2.pl, że sprawą radcy prawnego zajmie się rzecznik dyscyplinarny.
Jak udało nam się ustalić, w wyniku postępowania mec. Jakubowski usłyszał zarzut dotyczący popełnienia przewinienia dyscyplinarnego.
2 października 2026 roku wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu, który został ogłoszony radcy prawnemu 5 października 2026 roku. Radca prawny złożył wyjaśnienia, których treść objęta jest tajemnicą dochodzenia - mówi o2.pl mec. Jakub Cieślicki, rzecznik prasowy Okręgowej Izby Radców Prawnych w Szczecinie.
O losie mec. Jakubowskiego zdecyduje teraz sąd dyscyplinarny. Wachlarz kar, które grożą prawnikowi, jest szeroki. Może to być upomnienie, nagana, ale też kara pieniężna. Z informacji o2.pl wynika, że sąd dyscyplinarny może sięgnąć nawet po wyższą karę. Nie jest wykluczone, że mec. Marcin Jakubowski zostanie zawieszony w prawach do wykonywania zawodu, a nawet wydalony z samorządu zawodowego i pozbawiony prawa do wykonywania zawodu.
Na razie nie wiadomo, czy mec. Marcin Jakubowski pojawi się na sali rozpraw w trakcie mów końcowych (7 października) w związku z toczącym się procesem Sebastiana M. Mec. Katarzyna Hebda twierdzi, że nie wiedziała, że radca prawny nie może siedzieć obok oskarżonego w sądzie. Nie jest też w stanie powiedzieć, czy prawnik będzie nadal reprezentował M.
W opinii niektórych prawników udział mec. Jakubowskiego (jako nieuprawnionego do bronienia Sebastiana M.) w procesie mógł zakończyć się nawet kasacją. Takie zdanie wyraził w rozmowie z o2.pl m.in. prof. Piotr Kruszyński.
W teorii jest to poważne naruszenie prawa, które stanowiłoby podstawę do kasacji. Ostateczny efekt kasacji zależałby jednak od składu orzekającego - powiedział karnista w rozmowie z o2.pl.
Sprawa Sebastiana M.
Urodzony w 1991 roku Sebastian M. stanął przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim we wrześniu 2025 roku. Mężczyzna odpowiada za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Z ustaleń prokuratury i z materiału dowodowego wynika, że 35-latek jechał swoim BMW ponad 320 km/h (według biegłych nawet 333 km/h) i uderzył w osobową Kię. Doszło do pożaru. Żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina: ojciec, matka i niespełna 5-letnie dziecko.
Sprawa stała się głośna, gdy M. wyjechał do Niemiec, a następnie (drogą lądową) udał się do Turcji, skąd wyleciał do Dubaju. Do jego sprowadzenia do Polski konieczna była skomplikowana procedura ekstradycyjna. M. trafił do kraju dopiero w maju 2025 roku. Nadal przebywa w areszcie.