Daria Reluga mieszkała w Gdańsku. W 1995 r. zdała maturę i planowała rozpocząć studia lekarskie. 8 sierpnia około godz. 7 wyszła pobiegać. Miała wrócić po dwóch godzinach, jednak tego dnia nie pojawiła się w domu. Około godz. 18 jej matka zawiadomiła policję o zaginięciu.
Następnego dnia odnaleziono ciało 19-latki. Leżało obnażone pod gałęziami, na stromym wzniesieniu. Z ustaleń śledczych wynikało, że kobieta została zgwałcona, a następnie uduszona. Na miejscu zabezpieczono DNA należące do sprawcy.
Policja przesłuchała znajomych i przyjaciół Darii, a także wykorzystała badanie wariografem. Działania nie doprowadziły do zatrzymania podejrzanego. W kolejnym roku postępowanie umorzono.
Wjechał pod pociąg. Jest nagranie z kabiny maszynisty
Śledztwo wróciło po latach
W 2005 r. sprawą ponownie zajęli się funkcjonariusze gdańskiego Archiwum X. Analiza podobnych przypadków wykazała, że przed śmiercią Darii zamordowano w zbliżony sposób dwie inne dziewczyny. Śledczy zaczęli brać pod uwagę wersję o seryjnym zabójcy.
Dwa miesiące po śmierci 19-latki na drzewie w pobliżu miejsca zbrodni pojawiła się tabliczka. Widniała na niej informacja, że właśnie tam 4 sierpnia 1995 r. Daria Reluga zginęła śmiercią męczeńską. O lokalizacji miejsca wiedziało niewiele osób: członkowie ekipy śledczej, ojciec ofiary oraz zabójca.
Profil DNA trafił do policyjnych baz danych w całej Europie. Taki zapis mógł pomóc w przypadku, gdyby sprawca popełnił kolejne zabójstwo. Z biegiem lat nie udało się jednak znaleźć materiału porównawczego, a postępowanie utknęło.
Ojciec Darii prosi o ponowne zajęcie się sprawą
O nierozwiązanej zbrodni Rafał Zalewski rozmawiał w programie "Na miejscu zbrodni" z Dariuszem Relugą oraz dziennikarzem kryminalnym Bartłomiejem Mostkiem, twórcą strony niewykrytezbrodnie.pl. Ojciec zamordowanej mówił, że brak odpowiedzialności sprawcy uniemożliwił mu zamknięcie żałoby.
Instytucje państwa zawiodły na całej linii. Gdyby winnych złapano i ukarano, nie zapomniałbym o Darii, ale mógłbym zakończyć żałobę – powiedział Dariusz Reluga. Dodał, że do przedawnienia pozostało niespełna dziewięć lat, dlatego zależy mu na przyspieszeniu działań.
Bartłomiej Mostek wyjaśniał, że samo posiadanie DNA nie wystarcza do wskazania podejrzanego. Dane trzeba zestawić z materiałem znajdującym się w bazach sprawców. W programie przywołano także wykorzystanie genealogii genetycznej w sprawie zabójstwa Izy Strzałkowskiej jako przykład technologii, która pomogła ustalić tożsamość sprawcy.
Dariusz Reluga uważa, że w sprawę mogły być zaangażowane osoby związane ze służbami. Zastrzegł, że to jego teoria spiskowa, ale przekonywał, iż brak postępów interpretuje jako dowód braku woli wyjaśnienia zbrodni.
Apel do prokuratora generalnego
Ojciec Darii zwrócił się za pośrednictwem programu do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka. Zadeklarował, że może przekazać posiadane dokumenty oraz dowody, a także poprosił o skierowanie sprawy do niezależnych i kompetentnych osób.
Mam prośbę, apel do ministra, prokuratora generalnego Waldemara Żurka, ewentualnie jego współpracowników, o możliwość kontaktu i przedstawienia dowodów, dokumentów, które posiadam. Żeby ich decyzją zostały przekazane do osób nieumoczonych, kompetentnych, zaangażowanych. Sprawa będzie szybko sfinalizowana – zaapelował Dariusz Reluga na antenie Polsat News.