Czołg zmiażdżył 26-latka. Raport obnażył prawdę. Doniesienia z UK 

Mateusz Domański
Max GeorgeMax George
Źródło zdjęć: © X | Solent

26-letni oficer brytyjskiej armii zginął podczas ćwiczeń, gdy cofający czołg najechał na niego chwilę po opuszczeniu wnętrza. Po ponad czterech latach ujawniono poważne uchybienia dotyczące sprzętu, szkolenia i zasad bezpieczeństwa.

Do tragedii doszło w czerwcu 2022 roku na poligonie Salisbury Plain w Wielkiej Brytanii. Podporucznik Max George wysiadł z bojowego wozu piechoty Warrior. Szkolący się dowódca wydał następnie polecenie szybkiego cofania, nie wiedząc, że 26-latek opuścił pojazd. Żołnierz został przewrócony i zmiażdżony. Zmarł na miejscu wskutek rozległych obrażeń.

Jak informuje "The Sun", w czwartek (5 listopada) przedstawiono ustalenia postępowania dotyczącego śmierci oficera. Koroner Ian Singleton uznał zdarzenie za wypadek, ale wskazał na szereg poważnych zaniedbań w armii. Raport obnażył całą prawdę.

Alarm nie zadziałał. Pojazd miał dziewięć usterek

Wykorzystywany podczas ćwiczeń Warrior miał dziewięć usterek. Jedna z nich dotyczyła systemu ostrzegającego kierowcę o otwartych tylnych drzwiach. Alarm nie uruchomił się, a lampka kontrolna na desce rozdzielczej także nie działała z powodu uszkodzonej instalacji elektrycznej.

Zdaniem podpułkownika Grahama Watsona, który kierował dochodzeniem, sprawny sygnał niemal na pewno skłoniłby kierowcę do zatrzymania pojazdu. Zwrócono też uwagę, że użyta wersja Warriora nie była zwykle wykorzystywana do transportu żołnierzy wysiadających bezpośrednio do walki.

Wśród nieprawidłowości wymieniono ponadto niewłaściwe procedury konserwacji systemu alarmowego, błędy w szkoleniu dowódcy oraz brak odpowiedniego sprzętu i personelu podczas ćwiczeń.

Matka żołnierza zabrała głos. "Naprawdę był gwiazdą"

Rodzina opisała Maxa jako troskliwego syna i brata oraz wyjątkowo uzdolnionego oficera. Jego matka Vivienne podkreślała, że syn, mimo młodego wieku, zdobył ogromny szacunek podwładnych i przełożonych.

Max miał naturalne zdolności przywódcze i naprawdę był gwiazdą — mówiła kobieta, zaznaczając, że przed jej synem stała niezwykle obiecująca przyszłość.

Przedstawiciel brytyjskiej armii, brygadier Giles Malec, zapewnił, że wojsko poważnie traktuje ustalenia postępowania i podejmuje działania mające ograniczyć ryzyko podobnych tragedii.

Pełnomocniczka rodziny poinformowała, że resort obrony wprowadził już nowe środki bezpieczeństwa. Bliscy podkreślają jednak, że żadne zmiany nie przywrócą życia 26-latkowi.

Wybrane dla Ciebie