Ciężarna kobieta zginęła w wypadku. Sąd zmienił decyzję w sprawie kierowcy

Aneta Polak
Sąd zmienił zdanie ws. aresztuSąd zmienił zdanie ws. aresztu
Źródło zdjęć: © Dolnośląskie Alarmowo, Facebook, Getty Images

25-letnia Katarzyna i jej nienarodzona córka zginęły w wypadku samochodowym pod Złotoryją. Grzegorz Z., 49-letni kierowca, który doprowadził do wypadku, jednak trafił do aresztu. Sąd Okręgowy w Legnicy uwzględnił zażalenie prokuratury i zmienił wcześniejszą decyzję w tej sprawie.

Do tragicznego wypadku doszło 16 października między Jerzmanicami – Zdrojem a Pielgrzymką. Według ustaleń śledczych kierowca Audi, Grzegorz Z., spiesząc się z pracy do domu, doprowadził do czołowego zderzenia z jadącym z naprzeciwka Seatem. 25-letnia kobieta, będąca w 8. miesiącu ciąży, prowadziła samochód. Na miejscu pasażera siedział jej mąż, a na tylnej kanapie znajdował się jego 14-letni syn.

Grzegorz Z. wracał z pracy. Spieszył się na 16.00 do domu z uwagi na umówioną wizytę hydraulika. Gdy na drodze dojechał do samochodu ciężarowego, trąbił na kierowcę samochodu marki Skoda jadącego bezpośrednio przed nim, a za autem ciężarowym. W gwałtownym manewrze wyprzedził to auto – relacjonuje prok. Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

– Następnie podjął manewr wyprzedzania ciężarówki. Na przeciwległym pasie ruchu znajdował się jednak jadący prawidłowo samochód marki Seat Ibiza kierowany przez 25-letnią ciężarną. (...). Doszło do czołowego zderzenia pojazdów. Seat Ibiza wjechał do rowu. Pojazd kierowany przez sprawcę wypadku zatrzymał się w poprzek drogi. Najechał na niego, niemogący uniknąć zderzenia, kierujący samochodem marki Skoda – informuje.

25-letnia Katarzyna zginęła na miejscu. Lekarz próbował uratować jej nienarodzoną córeczkę, wykonując cesarskie cięcie. Niestety – bez powodzenia.

Mąż 25-latki doznał licznych złamań oraz poważnych obrażeń wewnętrznych. Został przewieziony do szpitala i nadal w nim przebywa. 14-letni syn mężczyzny nie odniósł poważnych obrażeń.

Areszt tymczasowy. Sąd zmienił decyzję odnośnie kierowcy

Grzegorz Z., który – jak podkreśla prokuratura – "wyszedł ze zdarzenia właściwie bez szwanku", został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Mężczyzna przyznał się do winy, wyraził skruchę i złożył wyjaśnienia.

Prokurator chciał aresztowania 49-letniego kierowcy, ale sąd w Złotoryi początkowo się na to nie zgodził. Orzekł dozór policji, zakaz opuszczania kraju, zakaz opuszczania miejscowości, w której mieszka na dłużej niż 3 dni, zakaz kontaktowania się ze świadkami zdarzenia i zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 50 m oraz 30 tysięcy złotych kaucji.

Prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję. 4 listopada Sąd Okręgowy w Legnicy przychylił się do argumentacji prokuratora i zastosował wobec podejrzanego tymczasowy areszt.

Sąd podzielił stanowisko prokuratora, że wysoka kara, jaka grozi podejrzanemu za ten czyn, może być powodem podjęcia próby utrudniania postępowania, np. poprzez ukrycie się przed organami ścigania, i to przemawia za zastosowaniem środka izolacyjnego – wyjaśnia prok. Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Wiadomo, że Grzegorz Z. był trzeźwy. Istnieje jednak podejrzenie, że mógł być pod wpływem środków odurzających. Tester wykazał ich obecność w ślinie. Mężczyzna zaprzeczył jednak zażywaniu substancji psychoaktywnych przed zdarzeniem.

Śledczy oczekują teraz na wyniki szczegółowych badań krwi 49-latka.

Mężczyźnie grozi kara w wymiarze od 6 miesięcy do lat 8 pozbawienia wolności. W przypadku ustalenia, że podejrzany prowadził pojazd pod wpływem środków odurzających, grozić mu będzie kara od 5 do 20 lat pozbawienia wolności – informuje prok. Liliana Łukasiewicz.
Wybrane dla Ciebie