Dzieci wracały z przedszkola z siniakami. Iwona D. usłyszała zarzuty

Rodzice i byli pracownicy trzech placówek oświatowych opowiedzieli reporterce programu "Uwaga!" TVN o siniakach, krzykach i zamykaniu dzieci w osobnym pomieszczeniu. Iwona D., która kierowała tymi miejscami, zaprzecza zarzutom. Prokuratura postawiła jej dwa zarzuty.

.Dzieci wracały z przedszkola z siniakami. Iwona D. usłyszała zarzuty
Źródło zdjęć: © Facebook, Pexels
Edyta Tomaszewska

W niepublicznym przedszkolu w Gliwicach rodzice mieli zauważać u dzieci obrażenia. Marta, której syn Paweł uczęszczał do placówki, relacjonowała, że chłopiec wracał z siniakami na nogach, zadrapaniami oraz śladami pod okiem i na szyi. Początkowo usłyszała, że dzieci mogły się pobić, jednak podobne sytuacje miały się powtarzać.

– Paweł, kiedy zaczął chodzić do przedszkola, popłakiwał. Pojawił się kiedyś siny pod prawym okiem. Miał zadrapania. Miał też ich pełno na szyi. Zapytałam, co się stało i powiedziano mi, że dzieci się pobiły – opowiada w programie TVN pani Marta.

Inni rodzice opisywali guza ukrytego pod opaską na głowie, siniaki na rękach oraz wybroczyny na twarzy i dłoniach. Jedna z matek twierdziła, że jej syn mówił o przytrzymywaniu przez pracownicę. Dyrekcja miała tłumaczyć część obrażeń przypadkowymi upadkami dzieci.


WIDEO
Rosjanie zaatakowali przedszkole. Nagranie z akcji ratunkowej

Byli pracownicy przedszkola mówili także o krzykach i straszeniu podopiecznych. Dzieci miały słyszeć, że w razie niewykonania polecenia nie przyjdzie Mikołaj albo nie odbierze ich mama. Rozmówczynie programu TVN wspominały również o zamykaniu dzieci samych w pomieszczeniu, określanym przez dyrektorkę jako sala doświadczania świata.

– Dzieci były bite po rękach i zamykane w izolatce. Pani dyrektor stwierdziła, że jest to sala doświadczania świata. I dzieci siedziały tam same – mówi kolejna rozmówczyni "Uwagi!" TVN.

Marta po opisanych doświadczeniach opublikowała wpis na lokalnej grupie internetowej. W komentarzach pojawiła się relacja rodzica, którego syn miał być bity i zamykany w ciemnym pomieszczeniu. Rodzice siedmiorga dzieci zgłosili swoje obawy prokuraturze.

Prokuratura przedstawiła dwa zarzuty

Agnieszka Bukowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, przekazała, że Iwonie D. zarzucono znęcanie się fizyczne i psychiczne nad małoletnimi oraz wyłudzenie środków z dotacji. Według prokuratury zeznania świadków wskazywały między innymi na możliwość szarpania dzieci i zamykania ich na klucz.

Iwona D. odrzuca oskarżenia. W rozmowie z reporterką programu twierdziła, że jest nękana i pomawiana przez rodziców. Zapewniała, że nikogo nie skrzywdziła, a przeciwko niej wcześniej nie prowadzono postępowania karnego. Później przekonywała także, że zarzuty dotyczące jej pracy w Częstochowie miały podłoże polityczne.

Wcześniej kierowała szkołą i przedszkolem

Iwona D. była dyrektorką szkoły podstawowej w Częstochowie w latach 2014–2017. Według informacji przekazanych przez tamtejszy urząd miasta zastrzeżenia do jej współpracy z nauczycielami i rodzicami zgłaszała większość grona pedagogicznego oraz rodziców. Wniosek o jej odwołanie podpisało ok. 300 osób, a dyrektorka ostatecznie sama zrezygnowała.

W protokole rady miasta znalazła się relacja sekretarki, która opisywała krzyk, zastraszanie i presję wywieraną także w obecności rodziców oraz współpracowników. Była pracownica twierdziła, że sytuacja doprowadziła ją do załamania nerwowego.

Dwa lata po odejściu ze szkoły Iwona D. została dyrektorką przedszkola w Iskrzyczynie. Była jedyną kandydatką na to stanowisko. Tamtejsi rodzice mówili o skargach dzieci dotyczących szarpania, ciągnięcia za ręce i kar, które miały negatywnie wpływać na podopiecznych. Do władz trafił wniosek o odwołanie dyrektorki, a współpraca zakończyła się rozwiązaniem umowy za porozumieniem stron.

Kuratorium zapowiada kolejną kontrolę

Obecne przedszkole w Gliwicach prowadzi fundacja, której członkinią zarządu jest Iwona D. Niepubliczne placówki podlegają mniejszej kontroli kuratorium. Aleksandra Dyla, śląska kurator oświaty, poinformowała, że do urzędu trafiały liczne skargi i przygotowywana jest następna kontrola.

Wcześniejsze postępowania dyscyplinarne wobec Iwony D. zakończyły się umorzeniem. Kurator wyjaśniła, że przedstawione dowody i zeznania nie uprawdopodobniły zarzutów. Rodzice z Iskrzyczyna twierdzili jednak, że podczas przesłuchań czuli się tak, jakby to ich obarczano odpowiedzialnością za sytuację.

W trakcie pracy nad reportażem do redakcji TVN zgłosili się także rodzice zadowoleni z funkcjonowania przedszkola kierowanego przez Iwonę D. Nie odpowiedzieli jednak na zaproszenie do rozmowy. Marta postanowiła zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa, podkreślając, że obwinia się za to, iż wcześniej nie dostrzegła sygnałów dotyczących sytuacji syna.

Wybrane dla Ciebie