Inteligentne okulary posła Sachajki. "Powinien je wyrzucić"

Poseł Jarosław Sachajko korzystał w Sejmie z okularów z teleprompterem Even Realities G2 i pierścienia R1 Smart Ring. W obu przypadkach producentem jest chińska firma z siedzibą w Shenzhen. – To kompletny brak odpowiedzialności. Takie okulary, nawet jak nie działają, to działają – mówi "Faktowi" major Robert Cheda, były oficer wywiadu.

Okulary posła wywołały burzę w mediach społecznościowychOkulary posła wywołały burzę w mediach społecznościowych
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | Sławomir Kamiński
Aneta Polak

Gadżety Jarosława Sachajki, posła PiS, wykorzystane na mównicy sejmowej podczas czwartkowego wystąpienia (22 października), były szeroko komentowane w mediach społecznościowych – przez internautów, ale i innych parlamentarzystów.

Polityk korzystał z inteligentnych okularów Even Realities G2 (kosztują około 3 tysiące złotych) oraz pierścienia R1 Smart Ring (ok. tysiąca zł). Sam producent reklamuje ten model jako okulary z funkcją telepromptera. Dzięki pierścieniowi można natomiast dyskretnie przesuwać palcem kolejne zdania tekstu.

Sam poseł nie dostrzega nic niewłaściwego w takim rozwiązaniu.

Mam nadzieję, że wielu posłów, szczególnie opcji rządzącej, kupi sobie również takie okulary, aby przemawiać merytorycznie, a nie wylewać z siebie hejt – stwierdził Sachajko w rozmowie z Wirtualną Polską.

Do tematu odniosła się m.in. Hanna Shen, polska dziennikarka mieszkająca na Tajwanie, która w swoim wpisie w mediach społecznościowych podkreśliła, że "wszyscy śmieją się z <<człowieka z teleprompterem>>", bagatelizując przy tym istotną kwestię.

Producentem urządzeń jest chińska firma z siedzibą w Shenzhen. W Europie działa ona za pośrednictwem spółki założonej w Niemczech.

Według raportu amerykańskiej firmy cyberbezpieczeństwa Suzu Labs okulary zostały wyposażone w cztery mikrofony. Zebrane przez nie dane mogą trafiać do innych podmiotów. Autorzy podkreślili także, że spółka macierzysta podlega chińskiej ustawie o wywiadzie narodowym - podaje "Fakt".

Ekspert mówi o "kompletnym braku odpowiedzialności"

Były funkcjonariusz Agencji Wywiadu mjr Robert Cheda ocenił w rozmowie z "Faktem", że posłowie nie powinni przynosić chińskich urządzeń inteligentnych do Sejmu. Jego zdaniem potrzebne są procedury, które wyraźnie zakazywałyby używania takiego sprzętu.

Nie mówiąc już o procedurach, nakazywałby tego zdrowy rozsądek i elementarna wiedza o tym, co robią Chińczycy. To kompletny brak odpowiedzialności. Takie okulary, nawet jak nie działają, to działają – grzmi major Robert Cheda w rozmowie z "Faktem".

Były oficer przypomniał, że ograniczenia dotyczące chińskiego oprogramowania wprowadzają także inne państwa. – Jeśli mamy pretensje o robota chińskiego, promującego obchody Święta Wojska Polskiego i defiladę Marynarki Wojennej, jeśli mamy zakaz parkowania samochodów chińskich na terenie jednostek, to powinien te okulary wyrzucić – ocenił rozmówca dziennika.

Wybrane dla Ciebie