Jest kasjerką w Biedronce. Nie gryzła się w język. "Młodzi nie chcą tak harować"

W jednej z bydgoskich Biedronek pracownica miała obsługiwać klientkę mimo złego samopoczucia i zaplanowanej przerwy. Kasjerka tłumaczyła, że na zmianach brakuje ludzi, a młodsi pracownicy często szybko odchodzą lub korzystają ze zwolnień lekarskich. W tle trwa spór zbiorowy załogi z Jeronimo Martins Polska.

.Jest kasjerką z Biedronce. Nie gryzła się w język. "Młodzi nie chcą tak harować"
Źródło zdjęć: © PAP | Grzegorz Momot
Edyta Tomaszewska

Pani Patrycja w rozmowie z "Gazetą Pomorską" opisała sytuację, której była świadkiem w sklepie Biedronka w Bydgoszczy. Przy jednej z dwóch otwartych kas pracownica miała rozpocząć przerwę. Klienci usłyszeli, że nie powinni już ustawiać się w tej kolejce, jednak jedna z osób mimo tego wyłożyła zakupy na taśmę.

Kasjerka wyglądała na osłabioną. Jak wynikało z rozmowy, od rana nic nie jadła, a mimo to obsłużyła klientkę. Pani Patrycja zapytała pracownicę z sąsiedniej kasy, czy w takiej sytuacji nie można wezwać kogoś na zastępstwo.

Według relacji Bydgoszczanki usłyszała, że kasjerka nie mogła odmówić obsługi. Pracownica miała odpowiedzieć: "Tak to już w naszej firmie jest, koleżanka musiała obsłużyć tę panią, nie wolno jej było odmówić".


WIDEO
Wieczorem wszedł do Biedronki. Włączył nagrywanie. "Wściekłem się"

Dlaczego na zmianach brakuje pracowników?

Dalsza rozmowa dotyczyła przyczyn braków kadrowych. Kasjerka wskazywała, że w sklepie pracuje niewiele młodych osób, a większość zespołu stanowią pracownicy starsi, którym trudniej znaleźć inną posadę. To na nich, jak relacjonowała, spada największa część obowiązków.

– Proszę się rozejrzeć, widzi pani jakiegoś młodego pracownika? Większość jest w wieku, w którym trudno już znaleźć nową pracę. I tacy jak ja, którzy nie mają wielu lat do emerytury, ciągną ten wózek. Na nas spada cały ciężar. Bo się nie zwolnimy. A jak zatrudnią kogoś młodego, to szybko rezygnuje, idzie do innej pracy albo szybko ucieka na zwolnienie lekarskie – mówi kobieta.

Pracownica podała również przykład nowo zatrudnionego mężczyzny. Po dwóch dniach pracy miał przynieść zwolnienie lekarskie, a wcześniej doprowadzić do niezgodności w kasie. Gdy sklep próbował się z nim skontaktować, nie odbierał telefonu.

Spór pracowników Biedronki z zarządem

Problemy z obsadą sklepów pojawiają się w czasie sporu pracowników Biedronki z zarządem Jeronimo Martins Polska. Związkowcy zapowiadają referendum strajkowe. Wśród postulatów "Solidarności" znalazły się:

  • podwyżka wynagrodzeń o 1 tys. zł brutto dla każdego pracownika;
  • premie frekwencyjne dla osób, które obecnie ich nie otrzymują;
  • zwiększenie liczby pracowników w sklepach;
  • ograniczenie godzin pracy placówek do maksymalnie godz. 22.00.

Gabriela Kaim, przewodnicząca "Solidarności" w Biedronce, powiedziała "Portalowi Spożywczemu", że spór trwa od lutego i dotychczas nie przyniósł postępu. Jej zdaniem załoga jest zmęczona pracą ponad siły oraz niskimi wynagrodzeniami.

OPZZ apeluje o zmiany w handlu

Do sytuacji w Biedronce odniosła się także OPZZ Konfederacja Pracy. We wpisie opublikowanym 29 września organizacja oceniła, że w handlu narasta problem przeciążenia pracowników wynikający z ograniczania zatrudnienia. Wskazała również, że podobne spory dotyczą innych sieci, w tym Kauflandu, Dino i Lidla.

OPZZ Konfederacja Pracy poinformowała, że zgłosiła w Jeronimo Martins Polska własne żądania. Jeśli pracodawca ich nie zaakceptuje do 10 października 2026 r., związkowcy zapowiedzieli rozpoczęcie sporu zbiorowego. Zastrzegli też możliwość organizacji protestów i strajku.

Wybrane dla Ciebie