Kot utknął w grobowcu w Radomiu. Znamy jego losy. Straż miejska zabrała głos

Kot, który kilka dni temu utknął w grobowcu na Cmentarzu Komunalnym w Radomiu, żyje. 1 listopada 2026 r. Radio Radom przekazało, że podjęto próbę wydobycia kota, ale zakończyła się fiaskiem. Kolejna również, lecz ostatecznie 3 listopada kot złapał się w żywołapkę i został uratowany. Straż Miejska w Radomiu w rozmowie z o2.pl przekazała, jak zwierzę tam się znalazło i jakie będą jego dalsze losy.

Kot, który utknął w grobowcu na Cmentarzu Komunalnym w Radomiu, został uratowany.Kot, który utknął w grobowcu na Cmentarzu Komunalnym w Radomiu, został uratowany.
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | Antonio Hugo Photo
Karol Osiński

W niedzielę 1 listopada, w godzinach porannych osoby odwiedzające Cmentarz Komunalny w Radomiu poinformowały straż miejską, że z jednego z grobowców dochodzi miauczenie kota.

Na miejscu zjawiły się służby ratunkowe, ale także właściciele grobowca i aktywistki na rzecz praw zwierząt. Podjęto decyzję o przeszukaniu go w celu zlokalizowania zwierzęcia, lecz pierwsza próba nie przyniosła sukcesu. Następnego dnia powtórzono akcję, ale również bezskutecznie. Postanowiono zatem zostawić żywołapkę z jedzeniem wewnątrz mogiły.

Kot, który utknął w grobowcu, został uratowany. Straż miejska opowiedziała o przebiegu akcji ratunkowej

3 listopada w godzinach porannych Radio Radom przekazało, że kot złapał się w żywołapkę i został wydobyty na powierzchnię, a następnie przetransportowany do lecznicy Zielony Szpitalik w Radomiu.

Za zgodą właścicieli grobowca został on otwarty, a następnie przeszukany przez pracowników cmentarza. Okazało się, że wewnątrz znajdowała się dodatkowa przestrzeń na poziomie, na którym umieszczone były trumny. Ponieważ ustalono, że nie będą one ruszane, a kot nie chciał samodzielnie wyjść, zdecydowaliśmy się pozostawić w grobowcu żywołapkę z jedzeniem – mówi Artur Kiraga, kierownik Referatu Ochrony Środowiska Straży Miejskiej w Radomiu w rozmowie z o2.pl.

I dodaje:

Przez noc pułapka spełniła swoje zadanie. Dziś rano kot znajdował się już w jej wnętrzu. Był najedzony i czekał na uwolnienie. Następnie został wydobyty z grobowca i przewieziony do lecznicy weterynaryjnej Zielony Szpitalik, gdzie trafił pod obserwację. Na pierwszy rzut oka zwierzę było w dobrej kondycji. Nie wykazywało widocznych oznak wycieńczenia, choć było wyraźnie zestresowane. Trzeba pamiętać, że spędziło w grobowcu co najmniej kilka dni.
Akcja wydobywcza kota z nagrobka zakończyła się sukcesem.
Akcja wydobywcza kota z nagrobka zakończyła się sukcesem. © Facebook | Radio Radom

Jak kot dostał się do grobowca?

Zwierzę przedostało się do grobowca, wykorzystując dziurę powstałą w wyniku uderzenia konara.

Okazało się, że kilka miesięcy temu, w wyniku niekorzystnych warunków atmosferycznych, na grobowiec spadł konar drzewa, uszkadzając jego konstrukcję. W ten sposób powstała niewielka szczelina, przez którą kot najprawdopodobniej przedostał się do środka. Właściciele grobowca początkowo nie byli świadomi uszkodzenia, do którego miało dojść około czterech–pięciu miesięcy temu. Dopiero na początku października zauważyli ubytki i zlecili ich naprawę kamieniarzowi. Ten uzupełnił uszkodzenia i szczelnie zamknął grobowiec – kontynuuje Artur Kiraga.

– Wszystko wskazuje na to, że kot dostał się do środka jeszcze przed przeprowadzeniem naprawy. Zwierzę pozostawało cicho i nie zdradzało swojej obecności, dlatego nikt nie zorientował się, że znajduje się wewnątrz. W rezultacie zostało przypadkowo uwięzione w grobowcu.

Aktualnie zwierzę przebywa pod opieką weterynarzy.

Wybrane dla Ciebie