Ks. Stanisław zginął w Jarosławiu. Wierni czule o "dziadziu w sutannie"

Ks. Stanisław Zbojnowicz zmarł w wyniku ran zadanych nożem przez 31-letniego Ukraińca. "Super Express" rozmawiał z wiernymi, którzy wspominają duchownego z ogromnym ciepłem i wzruszeniem. – Nasz dziadzio w sutannie – mówiła tabloidowi pani Katia z klasztornej kuchni w Jarosławiu (woj. podkarpackie).

dKs. Stanisław zginął w Jarosławiu. Wierni o "dziadziu w sutannie".
Źródło zdjęć: © Facebook (TV TRWAM), PAP(Piotr Polak)
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Jak informuje "Super Express", 65-letni ks. Stanisław Zbojnowicz pomagał przy jarosławskiej świątyni i często pełnił posługę w konfesjonale. Właśnie tam przebywał, gdy do kościoła wszedł 31-letni Ihor M. z kuchennym nożem. Tabloid dodaje, że duchowny traktował spowiedź jako ważną powinność oraz sposób służenia innym.

Ks. Stanisław zginął w Jarosławiu. Wierni czule o "dziadziu w sutannie"

Wierni nazywali go "ks. Stasiem" albo "dziadziem w sutannie". Katia, Ukrainka pracująca w klasztornej kuchni, wspominała dla "Super Expressu", że kapłan niedługo przed śmiercią obchodził urodziny.

To był taki nasz dziadek, mówiliśmy o naszym księdzu Stasiu właśnie tak: nasz dziadzio w sutannie. Przedwczoraj świętował urodziny, każdy przychodził mu z życzeniami – opowiadała.

Dom zmarłego w Grzęsce. Tutaj odpoczywał ks. Stanisław

"Super Express" ustalił, że duchowny najchętniej odpoczywał w Grzęsce pod Przeworskiem, gdzie dorastał. W odziedziczonym po rodzinie drewnianym domu przeprowadził remont i urządził miejsce, w którym zajmował się ogrodem. Do wsi przyjeżdżał wysłużonym Audi, odwiedzał groby najbliższych, pielęgnował rośliny i zbierał plony.

– Chodził po wsi, odwiedzał ludzi, a ludzie odwiedzali jego. Chętnie zapraszał na herbatę – mówili dziennikowi sąsiedzi kapłana. – Zawsze najpierw widział człowieka, a potem przepis. Człowiek jest najważniejszy dla Boga, tłumaczył – wspominali dla Se.pl.

Daniel Krawiec, wójt gminy Przeworsk, również znał księdza Zbojnowicza i prowadził z nim wiele rozmów. Opowiadał tabloidowi, że duchowny potrafił wysłuchać każdego i zawsze starał się znaleźć na to czas. To właśnie uważność oraz gotowość do pomocy sprawiły, że mieszkańcy zapamiętali go jako kapłana bliskiego ludziom.

Przypomnijmy. Ks. Stanisław zmarł 24 września br. w szpitalu. Stało się to niedługo po ataku 31-letniego Ukraińca, do którego doszło tego samego dnia. Napastnik wtargnął na teren klasztoru w Jarosławiu i rzucił się z nożem na przypadkowe osoby. Pięć z nich zostało poszkodowanych. Jedna niestety nie przeżyła. Motywy sprawcy bada prokuratura.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2