Kupują "zestaw małego sadysty". Piekło zwierząt w internecie [OPINIA]

Wystawiony na OLX jako "agresywny", niechciany i kłopotliwy. Tak zaczęła się moja historia z Hadesem – chomikiem, którego postanowiłam przygarnąć. Szybko okazało się, że problemem nie był jego charakter. Problemem było to, w jakich warunkach przyszło mu wcześniej żyć. Niestety, jego historia wcale nie jest tak wyjątkowa. Bo podobny horror przeżywają tysiące zwierząt w Polsce i to każdego dnia.

Piekło zwierząt z OLX-aPiekło zwierząt z OLX-a
Źródło zdjęć: © Własne zdjęcie, Zdjęcie ilustracyjne | Anna Kurek, Canva, o2.pl
Anna Kurek

W sierpniu do mojego domu trafił chomik o imieniu Hades. Nie można powiedzieć, że jego życie było usłane różami, ale niestety – chrupkami już tak. Bo właśnie tym karmili go poprzedni właściciele. Rzucał się na kraty swojej klatki wielkości 20 cm na 25 cm, więc uznano go za "agresywnego". Właściciele postanowili go sprzedać. Cena? 60 zł.

Można by pomyśleć, że to wyjątkowy przypadek. Tak jednak nie jest. W Polsce po cichu cierpi wiele zwierząt, o których nie mówi się głośno, bo mieszczą się na dłoni. O ile przynajmniej podstawową wiedzę o psach i kotach ma chyba już każdy, o tyle sytuacja gryzoni, zwłaszcza tych najmniejszych, przedstawia się dramatycznie.

"Zestaw małego sadysty"

Jak kupuje się chomika? To się wydaje bardzo proste. Idziemy do sklepu zoologicznego, a następnie dajemy sobie wcisnąć okaz niewiadomej płci, przy którym słowa "weterynarz" nikt nawet nie wypowiedział na głos, a już na pewno zwierzę nie trafiło do odpowiedniego specjalisty.

Potem wystarczy już tylko wybrać "zestaw małego sadysty". Co to takiego? Tak bardziej świadomi i życzliwi sprzedawcy w sklepach zoologicznych – bo takich przecież wcale nie brakuje – określają dostępne na rynku "apartamenty" dla małych gryzoni. Plastikowe arcydzieło wyższe niż dłuższe, do tego sieć plastikowych rurek i jednokomorowy domek z tworzywa. Kołowrotek? Trzeba dokupić. Ale weźmy ten mały, bo większy nie wejdzie. Kto by pamiętał, że chomik ma kręgosłup i może potrzebować konkretnego rozmiaru? Na pewno nie obsługa niektórych popularnych "sieciówek" zoologicznych. Dwa centymetry wiórków (jak ma szczęście) i jazda. Mały więzień jest gotowy na dożywotnią odsiadkę w brokatowym areszcie.

"Córka ma alergię"

W domu po kilku dniach pojawia się pierwsze rozczarowanie. Chomik wychodzi tylko nocą, dziecko jest niezadowolone, bo prawie nie widuje zwierzaka, który nie daje się nosić. Ale nuda. W takich "cudownych" warunkach chomik o wdzięcznym imieniu "Pusio" albo "Śnieżka" zwykle dożywa swoich dni dość szybko i wtedy dumny rodzic ma "problem z głowy". Niektóre jednak uparcie czepiają się tymi małymi łapkami życia. I wtedy, razem z pełnym asortymentem, trafiają na portal sprzedażowy. Mało kto odważy się napisać w ogłoszeniu prawdę, bo brzmiałaby mniej więcej tak: "Kup sobie niechcianego chomika, bo mojemu dziecku się znudził. 100 zł." Co zatem przeczytamy? Pozwolę sobie zacytować:

"Sprzedam klatkę dla chomika razem z chomikiem. Klatka oraz chomik mają około 8 miesięcy. Wszystko zakupione nowe."

"Do oddania chomika wraz z klatką. Chomik ma około 3 miesiące."

"Chomik za darmo. Klatka 180 zł z jedzonkiem dla chomika."

"Sprzedam chomika (ma 3 m-ce) z klatką i jej wyposażeniem. Sprzedaję, ponieważ okazało się, że córka ma alergię."

Wszystkie powyższe zwierzęta w międzyczasie, jak widać, straciły płeć, imię, nawet gatunek. Niektóre stały się dodatkiem do klatki, co ważne – jeszcze nie tak dawno nowej. To na pewno podnosi cenę. Szczególnie gorąco na OLX robi się w czasie wakacji i w okolicach stycznia i lutego – gdy nadchodzi czas "zwrotów" niechcianych już prezentów.

"Jak chomik przeżyje, to kupimy Ci pieska"

Chociaż co roku w okolicy świąt mówi się, żeby nie kupować zwierząt w prezencie, wygląda na to, że chomik, myszka czy koszatniczka wciąż dla wielu osób nie są "prawdziwymi" zwierzętami. Nieco rozczarowany maluch, nie znajdując szczeniaczka wśród kolorowych paczek, może więc usłyszeć pod choinką: "Jak chomik przeżyje, to kupimy Ci pieska". I wszystko będzie trochę lepiej. Szybka nauka – tu sypiesz karmę, tu lejesz wodę i gotowe, cała obsługa wydaje się być załatwiona.

Tyle że żeby chomik w ogóle miał szansę przeżyć w dobrym zdrowiu, trzeba wiedzieć znacznie więcej niż to, że potrzebuje jedzenia i picia. A przypomnę, że w przypadku mojego Hadesa to też nie okazało się oczywiste.

Na Facebooku funkcjonują grupy, których członkowie z radością pomogą każdemu, kto chce zacząć swoją przygodę z gryzoniami. Wskażą odpowiednie warunki – wielkość akwarium lub chomikarium (większość z nich powie wam, żeby unikać tradycyjnych klatek). Podpowiedzą, jaki dobrać kołowrotek, gdzie pójść do weterynarza, jaką zamówić karmę i jakiej warstwy podłoża naprawdę potrzebuje chomik. Wskażą wyposażenie, napomkną o wyrzuceniu poidełka czy materiałowych elementów.

Można się też dowiedzieć, że nieodpowiednie żywienie może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, a chomiki karłowate są szczególnie podatne na cukrzycę. Że popularne kolby klejone miodem lub mąką mogą być dla nich niebezpieczne i doprowadzić do zapchania polików. Że wapienka i lizawki nie są odpowiednim dodatkiem do wyposażenia. I prawdziwy szok – że chomiki to samotniki (są wyjątki, ale to kwestia gatunku, a nie charakteru) i nie należy trzymać ich razem.

Robi się nudno. Komu potrzeba tyle wiedzy o takim małym zwierzątku? I faktycznie, nawet tam, na zamkniętych grupach, też od czasu do czasu ktoś postanawia "rozruszać atmosferę". Głównie pytaniami, czy ktoś odda chomiki dla węży albo określaniem pasjonatów mianem "wariatów". Bo przecież to "tylko chomik". I moje ulubione: "chomik jest po to, żeby pokazać dziecku, czym jest śmierć". A przecież niezależnie od tego, ile mierzy się centymetrów, można cierpieć i odczuwać ból.

Na szczęście przynajmniej Hadesa już nic nie boli. Ale marzy mi się świat, gdzie "odpowiedzialność" zacznie coś znaczyć. Nawet jeśli jest "mała".

Wybrane dla Ciebie