Wiele informacji, które przekazują rosyjskie media i przedstawiciele władzy, prawdopodobnie nie jest prawdziwych. Takie doniesienia mogą być elementem wojny informacyjnej ze strony Federacji Rosyjskiej.
Rosyjski minister odniósł się do zapowiedzi Władimira Putina dotyczących odpowiedzi na próby przejmowania statków handlowych, również na obszarach znajdujących się w zakresie odpowiedzialności rosyjskiej Floty Pacyfiku.
Według Ławrowa Rosja nie zamierza ograniczać swojej odpowiedzi wyłącznie do miejsc, w których – jak określił – zachodnie państwa dopuszczą się "bezprawia". – Sami wybierzemy cele – miał powiedzieć.
Dodał, że mogą nimi być statki działające w interesie państw, które według Moskwy uczyniły "rabunek i piractwo" elementem swojej polityki. Ławrow zaznaczył jednocześnie, że to Rosja zdecyduje, w jaki sposób postąpi z takimi jednostkami.
Wcześniej ostrzegał Miedwiediew
W podobnym tonie wcześniej wypowiadał się wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew. Twierdził, że Moskwa może rozważać atakowanie statków handlowych na wodach neutralnych, jeśli pojawią się wystarczające podejrzenia, że przewożą towary w interesie przeciwnika.
Miedwiediew odniósł się również do określenia "flota cieni". Rosyjskie władze używają go wobec statków pływających pod zagranicznymi banderami, które – według ich oceny – realizują transporty związane z Rosją.
Spór o statki i międzynarodowe prawo
Rosyjski polityk przekonywał, że państwa Unii Europejskiej nie mają prawa zatrzymywać takich jednostek ani na podstawie Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 1982 r., ani własnych przepisów. Takie działania określił mianem arbitralnych.
Jak informuje M24.ru, Miedwiediew zwrócił przy tym uwagę, że również statki należące do państw Europy Zachodniej często korzystają z zagranicznych bander. Rosyjskie deklaracje wpisują się w narastający spór dotyczący bezpieczeństwa żeglugi, sankcji oraz statków powiązanych z rosyjskim handlem.