Mirella K. zabrała głos. Była zamknięta w pokoju. Padły wymowne słowa.

Mirella K. ze Świętochłowic, która przez 27 lat była zamknięta w pokoju przez własnych rodziców, jest już wolna. Kobieta rozmawiała z dziennikarzami "Uwaga!" TVN. 43-latka jest w dużo lepszym stanie niż jeszcze kilka miesięcy temu. – Na każdym kroku utwierdzam się w tym, że pod każdym względem dobrze zrobiłam. Cieszę się z każdego dnia. Jestem szczęśliwa – powiedziała.

MIrella K. jest wolna. Kobieta cieszy się życiemMIrella K. jest wolna. Kobieta cieszy się życiem. Pierwszy raz na zewnątrz wyszła w lipcu 2025 roku
Źródło zdjęć: © Facebook
Marcin Lewicki

Sprawa Mirelli K. wyszła na jaw w lipcu 2025 r. 43-letnia kobieta została zabrana z domu przez ratowników medycznych ze względu na jej bardzo zły stan zdrowia. Okazało się, że kobieta przez 27 lat była zamknięta przez rodziców w mieszkaniu.

Rodzice kobiety opowiadali sąsiadom, że Mirella K. wyjechała albo że wróciła do swojej biologicznej rodziny. W ubiegłym roku zauważono ją jednak na balkonie. Służby początkowo unikały działań w związku ze sprawą. Tłumaczono, że "kobieta nie mówiła, że była zamknięta przez rodziców". Ostatecznie śledczy zaczęli badać sprawę.

W rozmowie z "Uwagą!" TVN kobieta wskazuje, że czuje się dziś bardzo dobrze. Podziwia świat na nowo. Zaskakują ją trywialne rzeczy, takie jak ruch samochodów.

Zaskakuje mnie ruch samochodowy. Kiedyś tego nie było, a teraz jest dwa razy więcej aut. W sklepach zaskakujące są ceny, ale do kupienia jest wszystko. Pojawiło się dużo nowych rzeczy, o których nie miałam wiedzy - mówi kobieta w rozmowie z dziennikarzami "Uwaga!" TVN.

Mirella K. mieszka obecnie w ośrodku. Podkreśla, że ma teraz telefon i czuje się wolna. Zaznacza, że nadal ma kontakt z rodzicami, bo tego chciała, a oni zaakceptowali nowy stan rzeczy. Dodaje, że czeka na wyjście do kawiarni i restauracji. Chce mieć też kontakt z przyjaciółkami, które pomogły jej w odzyskaniu wolności.

Jeszcze nie miałam okazji pójść do restauracji. Ale miałam okazję być w kawiarni. Robi wrażenie. Bardzo mi czegoś takiego brakowało, takich babskich wyjść z koleżankami. Lody czy jakieś ciastko to rzeczy, których dopiero teraz doświadczam - dodaje Mirella K. w rozmowie z reporterem "Uwagi!" TVN.

– Na każdym kroku utwierdzam się w tym, że pod każdym względem dobrze zrobiłam. Cieszę się z każdego dnia. Jestem szczęśliwa – dodała.

Sprawę Mirelli K. bada prokuratura w Chorzowie. Dotychczas nie postawiono nikomu zarzutów.

Wybrane dla Ciebie