Od stycznia nie płacą za mieszkanie. Właścicielka dostaje wulgarne nagrania

Pani Monika kupiła 64-metrowe mieszkanie w Węgrowie, a następnie wynajęła je rodzinie z dwojgiem dzieci. Po dwóch miesiącach lokatorzy przestali płacić. Wyprowadzać się jednak nie zamierzają. Sprawę opisała "Uwaga!" TVN.

Właścicielka mieszkaniaWłaścicielka mieszkania dostawała wulgarne nagrania z groźbami
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images, screenshot | Tatsiana Volkava
Aneta Polak

Pani Monika sprzedała część ziemi odziedziczonej po zmarłych rodzicach. Pieniądze zainwestowała, kupując wspomniane mieszkanie. Docelowo chciała przekazać je jednej z córek – ale – zanim to nastąpi – zdecydowała się je wynająć.

Wybór padł na 28-letnią Julię, mamę dwóch małych chłopców. Była drugą osobą, która się zgłosiła.

Zaprosiłam ją na rozmowę. Powiedziała, że w mieszkaniu wszystko jej odpowiada. Była zadowolona. Ale zauważyłam, że jest bardzo nerwową osobą. Wytłumaczyła jednak, że ma chore dziecko. I stała się taka nerwowa z powodu tej choroby – opowiada pani Monika "Uwadze".

Kobieta utrzymuje się z zasiłków, ale wychowuje dzieci z partnerem.

"Tam nie można było postawić stopy"

Najemczyni przez dwa miesiące przelewała uzgodnione 2,5 tys. zł. W trzecim miesiącu pieniądze nie wpłynęły, dlatego pani Monika pojechała do mieszkania. Według jej relacji było ono bardzo zaniedbane.

Oniemiałam. Zastałam mieszkanie w takim nieładzie, w takim nieporządku, że jak żyję, nie widziałam nigdzie czegoś takiego. Tam nie można było postawić stopy, by na coś nie nadepnąć – relacjonuje kobieta.

Właścicielka, ku swojemu zaskoczeniu, dowiedziała się, że to lokatorzy czują się oszukani.

Pani Julia zgłosiła wówczas, że plastikowe okna są nieszczelne. Jest pleśń i wilgoć w mieszkaniu, a okap jest zasyfiały. Pleśń miała być w łazience, na fudze. Była na niej kropeczka, jakby ktoś igłę umoczył w atramencie. To miał być powód, dla którego nie płacą – wyjaśnia rozmówczyni "Uwagi".

Właścicielka zażądała, by się wyprowadzili, lecz usłyszała, że zrobią to dopiero po decyzji sądu. Sytuacja szybko eskalowała.

Przerażające nagrania

Od stycznia właścicielka nie otrzymuje od lokatorów pieniędzy za wynajem. Zamiast tego miała dostawać wulgarne nagrania głosowe z groźbami. – To były nagrania po tym, jak poszłam zapytać, kiedy się wyprowadzą – relacjonowała kobieta.

Przypomnę ci, że was odj****, to tylko k**** dostanę deport. Żebyś ty, k****, zdechła – mówił mężczyzna, którego słowa przytoczono w reportażu.

Pani Monika twierdzi, że we wrześniu została zaatakowana podczas wizyty w mieszkaniu. Według jej relacji matka lokatorki miała ją popychać i szarpać, a partner tej kobiety miał ją wyzywać, ciągnąć za włosy i wylać na nią piwo.

14 interwencji

W sprawie wielokrotnie interweniowała policja. W ciągu dziewięciu miesięcy funkcjonariusze pojawili się pod tym adresem 14 razy – w związku ze zgłoszeniami obu stron.

Gdy policja zajęła się sprawą, partner pani Julii został deportowany. Nie rozwiązało to jednak problemu. Kobieta nadal zajmuje mieszkanie, za które nie płaci.

Po jednej z interwencji policjanci zawiadomili sąd rodzinny i centrum pomocy rodzinie. Powodem były warunki, w jakich przebywały małe dzieci. Julia od dwóch lat pozostaje pod nadzorem kuratora sądowego, jednak pracownicy socjalni nie zgłaszali zastrzeżeń do sposobu sprawowania przez nią opieki.

28-letnia lokatorka nie chciała rozmawiać z reporterką "Uwagi". W końcu odniosła się do sprawy w kilku zdaniach.

Czy ona odda za mojego laptopa, którego zalała wilgoć? Prawnie odpowiada za to właściciel. (…) Dwa tygodnie poproszę od dzisiaj i tyle, do widzenia – powiedziała 28-latka.

Właścicielka złożyła pozew o eksmisję, ale już od kilku miesięcy czeka na wyznaczenie terminu rozprawy.

Wybrane dla Ciebie