Postrzelił partnerkę i dziecko. Potem uciekł. Tragiczny finał

Dramatyczne doniesienia z Białegostoku. Jak podaje "Kurier Poranny", 49-letni mężczyzna targnął się na swoje życie po tym, jak postrzelił z broni czarnoprochowej swoją partnerkę i dziecko. Mężczyzna nie żyje, poszkodowany chłopiec trafił do szpitala.

Zdjęcie poglądoweZdjęcie poglądowe
Źródło zdjęć: © Policja | Policja
Rafał Strzelec

Dramat rozegrał się w środę (30 września) około godz. 11.00. Jak podaje "Kurier Poranny", mieszkanka Białegostoku zadzwoniła na służby w związku ze zdarzeniem w jednym z domów przy ulicy Dojlidy Górne w Białymstoku.

– Powiedziała, że do mieszkania wszedł jej były partner, który zaatakował ją i jej niespełna dwuletnie dziecko, a następnie uciekł. Na miejscu pojawili się policjanci, którzy udzielili pomocy zarówno kobiecie, jak i jej dziecku – przekazała "Kurierowi" Malwina Olszewska, oficer prasowy KMP w Białymstoku.

Według dziennika 49-letni mężczyzna postrzelił 46-latkę i jej dziecko z broni czarnoprochowej. "Chłopiec doznał obrażeń głowy i szyi. Trafił do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego" – podaje "Kurier". Rozpoczęła się obława za 49-letnim napastnikiem. Po jakimś czasie znaleziono jego ciało w lesie. Mężczyzna prawdopodobnie targnął się na swoje życie.

Mężczyzna miał, wedle medialnych doniesień, zakaz zbliżania się do byłej partnerki wydany przez sąd. Okoliczności zdarzenia i śmierci 49-latka zbada prokuratura.

Wybrane dla Ciebie