Rozpętał awanturę na rozprawie Sebastiana M. Wiemy, kim jest

Mężczyzna, który wywołał sprzeczkę na rozprawie Sebastiana M., to Marcin O., samozwańczy "obrońca" piratów drogowych. Dotychczas składał on kilka wniosków do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim, w tym prosił o udostępnienie akt sprawy wypadku na A1 w 2023 r. Sam ma na koncie sprawę w sądzie dotyczącą niedostosowania prędkości do warunków na jezdni.

Marcin O. na rozprawie Sebastiana M.Marcin O. na rozprawie Sebastiana M.
Źródło zdjęć: © o2.pl | Marcin Lewicki
Marcin Lewicki

Dlaczego piszemy o tym wątku? W 2025 r. na polskich drogach zginęło łącznie 1 660 osób w 20 925 wypadkach drogowych. Funkcjonariusze policji wskazują, że za zdecydowanie największą liczbę ofiar odpowiadają brawura, prędkość i niedostosowanie stylu jazdy do warunków drogowych. Wielu piratów drogowych nadal porusza się po drogach publicznych. Czują się bezkarni. Zakładają własne grupy na Facebooku, gdzie udzielają sobie porad prawnych i wspierają się w "walce z systemem". Każdy, kto świadomie łamie przepisy drogowe, może być potencjalnym sprawcą wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

21 września 2026 roku podczas rozprawy Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim doszło do awantury. Jeden z obserwatorów zerwał się z ławki i zaczął głośno podważać zeznania biegłych, którzy opracowali opinię dotyczącą przebiegu wypadku śmiertelnego na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku. O jego spowodowanie oskarżony jest M. Grozi mu 8 lat więzienia.


WIDEO
Awantura na procesie Sebastiana M. Krzyczał do sędzi. "Teraz ja mówię"

Upomniany przez sąd mężczyzna nie chciał się uspokoić. Powoływał się na Konstytucję. Krzyczał, że proces to farsa. W pewnym momencie ostentacyjnie przerwał sędzi Renacie Folkman.

Proszę pani, wysoki sądzie! Teraz ja mówię - krzyknął obserwator.

Mężczyzna wyszedł z sali, gdy zauważył, że do interwencji szykują się zebrani w sądzie policjanci, ochraniający rozprawę.

Agresywny obserwator już przed procesem zachowywał się niestandardowo. Zaczepiał m.in. naszego operatora. Pytał, czy jest on "osobą od oskarżonego" i czy ten zna wyniki ekspertyz. Szukał kontaktu z rodziną Sebastiana M. Zaczepiał też Katarzynę Hebdę, pełnomocniczkę oskarżonego.

Marcin O. o rozprawie Sebastiana M.
Marcin O. o rozprawie Sebastiana M. © Facebook

Kim jest awanturnik z sądu?

Tajemniczym awanturnikiem z rozprawy Sebastiana M. jest Marcin O. Twierdzi on, że jest "orędownikiem wolności na drodze". W swoich wpisach na Facebooku określa oskarżonego o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym (w którym zginęła trzyosobowa rodzina) mianem "bohatera".

Wielokrotnie twierdził też, że kierowca Kii (ofiara wypadku M.) to "spowalniacz" lub "zamulacz" drogowy. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna składał kilka wniosków do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim ws. wypadku na A1.

O. próbował m.in. wyciągnąć akta sprawy. Upominał też biegłych. Sąd nie odpowiadał na jego pisma. Obserwator procesu Sebastiana M. próbował skontaktować się z rodziną oskarżonego. Z naszych informacji wynika, że bezskutecznie. Kontaktu z nim odmówić miała tak adwokat M. - Katarzyna Hebda, jak i ojciec mężczyzny.

Marcin O. twierdzi, że Sebastian M. to bohater
Marcin O. twierdzi, że Sebastian M. to bohater © Facebook

Głośny wypadek Sebastiana M. (który – jak wynika z opracowania biegłych – mógł poruszać się po autostradzie z prędkością ponad 330 km/h, zanim uderzył w Kię, czym doprowadził do śmierci trzyosobowej rodziny) to niejedyne zdarzenie, które "interesuje" Marcina O. W mediach społecznościowych stwierdził on, że za wypadek Łukasza Żaka (skazanego na 20 lat więzienia) mógł odpowiadać inny kierowca.

Gdyby ofiara Żaka nie tamowała ruchu zgodnie z art. 90 KW, to do wypadku mogłoby nie dojść. Czy w ogóle badano ten wątek? - pisze O. na swoim Facebooku. Jego wpisy są publiczne.
Marcin O. bronił nawet Łukasza Żaka
Marcin O. próbował bronić nawet Łukasza Żaka © Facebook

Samozwańczy obrońca piratów drogowych

O. w mediach społecznościowych chwali się brawurową jazdą. Pisze, że jeździ 180km/h na drogach, gdzie obowiązuje ograniczenie do 90km/h. Publikuje nagrania z telefonem w ręku (pisze, że "prawo mu tego nie zabrania"), gdzie pogania innych kierowców, podjeżdża "na zderzak", wyprzedza z dużą prędkością.

Marcin O. chętnie opisuje swój styl jazdy
Marcin O. chętnie opisuje swój styl jazdy © Facebook
Marcin O. pisze o zmarłym kierowcu z Kii, że był "tamowaczem".
Marcin O. pisze o zmarłym kierowcu z Kii, że był "tamowaczem". Z ustaleń biegłych wynika, że jechał ok. 140 km/h, czyli z maksymalną dozwoloną prędkością © Facebook

Skontaktowaliśmy się z Marcinem O. Mężczyzna nie ma sobie nic do zarzucenia. Uważa, że M. "wcale nie jechał za szybko". Twierdzi, że będzie zakładać stowarzyszenie, które ma na celu "obronę kierowców". Tłumaczy, że nie jest biegłym, ale interesuje się motoryzacją, a także że "bardzo dużo wie o oponach samochodowych".

Ujęcie z wideo, na którym O. pogania kierowcę
Ujęcie z wideo, na którym O. pogania kierowcę © Facebook

O. przyznaje się też, że miał już do czynienia z wymiarem sprawiedliwości w związku ze zdarzeniami drogowymi. 10 lat temu został ukarany przez sąd za niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Podkreśla, że cały czas jeździ samochodem i ma ważne prawo jazdy. Potwierdza, że szukał kontaktu z rodziną M., bo "chciał im pomóc swoją wiedzą".

Nagranie, na którym Marcin O. chwali się drogowymi podbojami
Nagranie, na którym Marcin O. chwali się drogowymi podbojami i dużą prędkością © Facebook

Mężczyzna jest członkiem grupy "Głos Kierowców". Należy do niej ok. 12 tys. osób. Pojawiają się tam wpisy dotyczące porad prawnych dla piratów drogowych. Członkowie udzielają też sobie wsparcia dotyczącego unikania kar czy mandatów.

Dość ciągłego dociskania kierowców przepisami i karami. Tu mówimy wprost, dzielimy się informacjami i wspieramy na drodze - brzmi opis grupy.
Propozycja jednego z członków grupy "Głos Kierowców"
Propozycja jednego z członków grupy "Głos Kierowców" © Facebook

Nie brakuje tam wpisów dotyczących np. postulatu podwyższenia prędkości dopuszczalnej na drogach w mieście do 70 km/h, a nawet prorosyjskich wpisów wskazujących, że Polska powinna kupować ropę od Kremla, aby na stacjach benzynowych spadła cena benzyny i oleju napędowego.

Screen z grupy "Głos Kierowców"
Screen z grupy "Głos Kierowców" © Facebook

Sprawa nie będzie miała kontynuacji. Sąd nie zdecydował się na ukaranie Marcina O.

Jak udało nam się ustalić, drogowymi podbojami Marcina O. nie zajmują się organy ścigania. Mężczyzna nie zostanie również ukarany za awanturę, którą rozpętał w sądzie i za obrazę sądu.

Prezes Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim sędzia Marcin Oleśko, zapytany przez nas o ewentualne podjęcie kroków przeciwko O., cytuje protokół rozprawy i wskazuje, że nie ma żadnej wiedzy na temat potencjalnego ukarania mężczyzny, a także podjęcia działań wyjaśniających dotyczących działalności Marcina O.

Nie posiadam informacji w zakresie stawianych przez pana pytań - przekazał sędzia Oleśko.

Marcin O. deklaruje, że być może pojawi się jeszcze na odczytaniu wyroku w sprawie Sebastiana M.

Wybrane dla Ciebie