Przed budynkiem przez cały czas stały także dwie furgonetki. Miało to utrudnić ustalenie, którym samochodem przyjechał oskarżony. Bartosz G. został doprowadzony na posiedzenie wewnętrznym korytarzem. Rozpoczęło się ono po godz. 10. Jego obrończyni Agnieszka Prętczyńska dwukrotnie prosiła o przerwę, by porozmawiać z oskarżonym.
Dziennikarze zostali wpuszczeni na salę jedynie na krótko. Sędzia Justyna Wawrzyńczak przypomniała o zakazie nagrywania i fotografowania. Posiedzenie miało charakter niejawny.
WIDEO"Nie mamy wątpliwości". Tak mówią o Bartoszu G.
"To było posiedzenie techniczne"
Po zakończeniu czynności adwokat Wojciech Marek Kasprzyk (pełnomocnik ojca zamordowanej) określił je jako "posiedzenie techniczne". Jak wyjaśnił, sąd zajmował się wnioskami składanymi przez obronę i pozostałe strony, co zajęło dużo czasu.
Złożyliśmy wniosek, by były transparentność i jawność sprawy, z wyłączeniem bezpośredniego zabójstwa – powiedział o2.pl prawnik, zastrzegając, że nie może szerzej wypowiadać się na temat przebiegu posiedzenia.
Posiedzenie skomentował także ojciec zamordowanej nastolatki. Jarosław Kowalski mówił o zachowaniu Bartosza G., którego zobaczył po raz pierwszy.
Bartosz G. przez całą rozprawę miał uśmiech na twarzy, zachowywał się lekceważąco. Dziś dopiero go zobaczyłem. To był pierwszy raz. W mojej ocenie nie ma uczuć, nie okazał skruchy – powiedział o2.pl.
W sądzie nie pojawiła się matka oskarżonego, Katarzyna G., ani inni członkowie jego rodziny. Obecni byli natomiast znajomi rodziców Mai. Sugerowali, że Bartosz G. mógł nie działać sam i że ktoś mógł pomagać mu w zacieraniu śladów.
Obrończyni Bartosza B. mówi o "plotkach" o jej kliencie
Jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia głos zabrała obrończyni Bartosza G.
Nie otrzymałam zezwolenia na wypowiedź w tej sprawie – powiedziała Prętczyńska.
Adwokat przypomniała, że za przekazywanie bez zezwolenia informacji z postępowania przygotowawczego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności. Prawniczka oskarżonego powiedziała też, że "plotki są nie na miejscu". To najpewniej komentarz do postawy pełnomocnika ojca ofiary, który przed rozpoczęciem procesu często wypowiadał się w mediach.
Sąd Okręgowy w Płocku ma wkrótce poinformować o terminach kolejnych rozpraw. W miesiącu może odbywać się nawet kilka posiedzeń. O tym, czy proces będzie jawny, sąd ma dopiero zdecydować.
Maja zginęła w kwietniu 2025 roku
Sprawa dotyczy wydarzeń z 23 kwietnia 2025 roku. Tego dnia 16-letnia Maja Kowalska spotkała się z 17-letnim wówczas Bartoszem G. Według ustaleń śledczych tego samego wieczoru miało dojść do zabójstwa nastolatki.
Zaginięcie Mai zgłoszono następnego dnia. Poszukiwania trwały ponad tydzień. 1 maja ciało dziewczyny odnaleziono w zaroślach w pobliżu zakładu produkcyjnego należącego do rodziny Bartosza G. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia głowy.
Po śmierci Mai Bartosz G. wyjechał do Grecji na szkolny wyjazd. W maju 2025 r. został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Do Polski sprowadzono go 23 grudnia 2025 r.
Prokuratura zarzuca Bartoszowi G. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.