"Starsze małżeństwo po ponad 3 dekadach posiadania żółwia znalazło się w sytuacji, w której nie było już w stanie dłużej sprawować nad nim opieki" - napisała na Facebooku fundacja.
Organizacja zwróciła przy tym uwagę, że zmiana okoliczności życiowych po tak długim czasie u starszych ludzi jest możliwa i zrozumiała, ale kluczowe stało się to, w jakiej kondycji ostatecznie przekazano gada.
"(...) trudno nam przejść obojętnie obok tego, w jakim stanie żółw trafił do fundacji" - podali zdruzgotani przedstawiciele.
Żółw oddany po ponad 30 latach. Trafił do fundacji w złym stanie
W relacji fundacji pojawił się też wątek nacisku ze strony starszych ludzi, by żółw został przyjęty natychmiast. Organizacja przekazała, że opiekunowie mieli wyraźnie sugerować, iż w razie odmowy zwierzę może spotkać zły los.
"Zostaliśmy postawieni pod presją i zastraszani, że jeśli nie przyjmiemy zwierzęcia, może stać mu się krzywda" - napisała otwarcie Fundacja "Zła Podłoga Pomoc Żółwiom Lądowym".
Fundacja zaznaczyła, że nawet jeśli za emocjami seniorów stoi bezradność i desperacja, taki sposób stawiania sprawy jest nie do zaakceptowania. Jednocześnie organizacja podkreśliła, że można okazać empatię osobom w kryzysie, ale nie wolno przerzucać skutków tej sytuacji na zwierzę.
W jakim stanie żółw trafił do fundacji? Czeka go leczenie
Według opisu fundacji zwierzę przez lata nie otrzymywało odpowiedniej opieki, co negatywnie wpłynęło na jego stan. Nie ujawniono jednak, na czym dokładnie polegały problemy zdrowotne lub zaniedbania.
"Dobrze, że ostatecznie szukali dla niego pomocy, ale teraz najważniejsze jest, aby żółw otrzymał odpowiednie leczenie i wreszcie szansę na życie w dobrych warunkach" - podali członkowie organizacji.
Przy tej okazji organizacja zaznaczyła też, że podobne sytuacje zdarzają się częściej: czasem opiekunowie, szukając natychmiastowej pomocy, sugerują, że w przeciwnym razie zwierzę zostanie porzucone. Fundacja podkreśliła, że takie deklaracje za każdym razem budzą obawy o bezpieczeństwo zwierzęcia.
"Mimo wszystko, za każdym razem boli tak samo i pojawia się w nas ten sam lęk, że stanie się coś złego" - podała.