Sensacyjne odkrycie na grzybobraniu. Pan Jacek wrócił z lasu ze skarbami

Zwykły spacer po lesie w poszukiwaniu borowików i podgrzybków przerodził się w podróż przez tysiąclecia historii. Pan Jacek Krynicki, który wybrał się na grzybobranie wraz z żoną, dokonał sensacyjnego odkrycia archeologicznego. Zamiast leśnego runa jego uwagę przykuła kilkumetrowa hałda piasku, w której kryły się pradawne artefakty. O sprawie poinformował Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków.

,Sensacyjne odkrycie na grzybobraniu. Pan Jacek wrócił z lasu ze skarbami
Źródło zdjęć: © Facebook, Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków
Edyta Tomaszewska

Większość grzybiarzy wpatruje się w ściółkę, jednak pan Jacek wykazał się niezwykłą czujnością. Na wysokości kilku metrów, w osuwisku piasku, dostrzegł naczynie, które okazało się urną popielnicową z okresu kultury grobów kloszowych.

Zabytkowy pochówek datowany jest na około IV wiek p.n.e. W naczyniu zachowały się szczątki ciałopalne, a obok niego znajdował się fragment tzw. klosza (dużego naczynia służącego do nakrywania popielnicy) oraz ceramiczna miseczka pełniąca funkcję pokrywy. To unikatowe świadectwo pradziejowych rytuałów pogrzebowych odprawianych na ziemiach dzisiejszego Mazowsza niemal dwa i pół tysiąca lat temu.

Urna nie była jedynym znaleziskiem. Podczas tej samej wyprawy pan Jacek natrafił na kolejny niezwykle cenny artefakt – tym razem z zupełnie innej epoki. Był to srebrny denar rzymski z wizerunkiem cesarza Kommodusa, bity w latach 181–192 n.e.

Choć moneta ma zaledwie około 17 milimetrów średnicy, zachowała się w doskonałym stanie:

  • Awers: profil cesarza Kommodusa w wieńcu laurowym.
  • Rewers: uosobienie bogini Romy siedzącej z Wiktorią (Nike) w dłoni.

Moneta stanowi bezpośredni dowód na kontakty handlowe oraz wpływy Imperium Rzymskiego sięgające ziem polskich u schyłku starożytności.

Zarówno pradziejowy pochówek, jak i rzymska moneta trafiły w ręce specjalistów dzięki odpowiedzialnemu zachowaniu znalazcy. Zamiast zabierać znaleziska dla siebie lub próbować je nieumiejętnie wydobywać, pan Jacek powiadomił odpowiednie służby konserwatorskie. Dzięki temu obiekty zostały właściwie zabezpieczone, poddane konserwacji i udokumentowane przez archeologów.

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków podkreśla, że to właśnie dzięki pasji, czujności i legalnej, odpowiedzialnej postawie poszukiwaczy i spacerowiczów możliwe jest ratowanie wspólnego dziedzictwa kulturowego.

Odnalezione przez pana Jacka artefakty nie trafiły do magazynów. Zostały oficjalnie przekazane do zbiorów Muzeum Zbrojowni na Zamku w Liwie, gdzie wzbogaciły stałą ekspozycję. Każdy odwiedzający może dziś na własne oczy zobaczyć te fascynujące pamiątki po dawnych mieszkańcach Mazowsza i rzymskich szlakach handlowych.

Wybrane dla Ciebie