Trump miał dać po 45 tys. dolarów trzem pracownicom Białego Domu. Naruszenie prawa?

Donald Trump przekazał po 45 tys. dolarów trzem bliskim współpracownicom z Białego Domu jako prezenty świąteczne – podał "Washington Post", cytowany przez PAP. Były prawnik Białego Domu ds. etyki ostrzegł, że takie wypłaty mogą być sprzeczne z prawem federalnym.

US President Donald J Trump exits the stage following his remarks at a Steel Across America Event on the Ellipse in Washington, DC, USA, 08 September 2026. EPA/ANNABELLE GORDON / POOL Dostawca: PAP/EPA.Donald Trump miał wypłacić pracownikom duże premie
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/ANNABELLE GORDON / POOL
Sonia Nałęcz

Pierwsze informacje o przelewach dotyczą asystentki Natalie Harp oraz dwóch innych pracownic: doradczyni ds. komunikacji Margo Martin i asystentki prezydenta Chamberlain Harris. Według PAP wszystkie trzy kobiety wykazały w oświadczeniach majątkowych otrzymane kwoty jako prezenty świąteczne.

Każda z nich zarabia 150 tys. dolarów rocznie, a więc 45 tys. dolarów odpowiada ok. 30 proc. ich rocznego wynagrodzenia. Biały Dom zapewnia, że świadczenia były zgodne z prawem i zasadami etyki.

Biały Dom: to świąteczny zwyczaj, bez związku z obowiązkami

W komunikacji Białego Domu podkreślono, że pieniądze nie stanowiły elementu wynagrodzenia za pracę.

Prezydent od dawna ma zwyczaj wręczania prezentów świątecznych osobom ze swojego otoczenia – przekazał rzecznik Davis Ingle.

Rzecznik dodał również, że środki nie miały związku z obowiązkami służbowymi osób, które je otrzymały.

Wątpliwości ekspertów ds. etyki i możliwe ograniczenia federalne

Richard Painter, były prawnik Białego Domu ds. etyki za prezydentury George'a W. Busha, ocenił na łamach "Washington Post", że wypłaty mogą naruszać federalny zakaz uzupełniania wynagrodzeń pracowników administracji ze źródeł zewnętrznych.

Z kolei Don Fox, inny były urzędnik ds. etyki, zastrzegł, że przy dostępnych informacjach nie da się jednoznacznie przesądzić, czy doszło do złamania zakazu. Zwrócił jednak uwagę, że tak wysokie prezenty od przełożonego mogą budzić wątpliwości ze względu na zależność pracowników od darczyńcy.

Natalie Harp i kolejny przelew: 20 tys. dolarów dla Walta Nauty

35-letnia Natalie Harp należy do najbliższego otoczenia Trumpa. Według doniesień prasowych w lipcu była w wąskim gronie osób, które towarzyszyły prezydentowi podczas potajemnej zmiany samolotu w Turcji po szczycie NATO. Operację przeprowadzono w związku z groźbą irańskiego zamachu na życie Trumpa.

Jak poinformował "Washington Post", Trump przekazał też 20 tys. dolarów dyrektorowi odpowiedzialnemu za pracę Gabinetu Owalnego Waltowi Naucie, który zarabia 175 tys. dolarów rocznie. Nauta był współoskarżonym w sprawie dotyczącej przechowywania przez Trumpa niejawnych dokumentów w jego posiadłości Mar-a-Lago, a zarzuty zostały oddalone przez sąd w 2024 r.

Eksperci ds. etyki, z którymi rozmawiał amerykański dziennik, przekazali, że nie znają innych przypadków, w których urzędujący prezydent USA przekazywał pracownikom Białego Domu prywatne prezenty pieniężne na taką skalę.

Wybrane dla Ciebie