Pilot zadzwonił do żony. Cztery słowa po katastrofie w Miami

- Moja kariera się skończyła - miał powiedzieć jeden z pilotów chwilę po katastrofie samolotu transportowego Amazona w Miami, o czym informuje "New York Post". W zdarzeniu zginęło pięć osób, a kolejnych pięć zostało rannych.

Ujawnili słowa pilota po koszmarnym zdarzeniu.Ujawnili słowa pilota po koszmarnym zdarzeniu (na zdjęciach obydwaj piloci).
Źródło zdjęć: © X | Turbine Traveller
Mateusz Domański

Do katastrofy doszło w niedzielę tuż przed godz. 14 na lotnisku Miami International Airport. Boeing 767 wykonujący lot Prime Air 7598 z Portoryko wypadł z pasa podczas lądowania, uderzył w kilka pojazdów, a następnie stanął w płomieniach.

Maszynę obsługiwała linia 21 Air. Za sterami byli 37-letni Felipe Silva Molina oraz 55-letni Joseph Carroll. Obydwaj wydostali się z wraku i odnieśli jedynie niegroźne obrażenia. W dwóch pojazdach, w które uderzył samolot, zginęło łącznie pięć osób. Pięć kolejnych zostało rannych.

Zadzwonił do żony

Jak opisuje "New York Post", powołując się na CBS, jeden z pilotów był po katastrofie wyraźnie wstrząśnięty. Pracownik lotniska Abraham Altamar mówił, że mężczyzna drżał i miał obrażenia czoła oraz dłoni. Pożyczył od niego telefon, by zadzwonić do żony i powiedzieć, że żyje.

Mimo że pilot próbował zachować spokój, miał powiedzieć żonie: "moja kariera się skończyła".

Powiedz mojej mamie, że miałem wypadek, ale już jestem poza samolotem i że wszystko jest w porządku - zaznaczał.

Nie wiadomo, który z dwóch członków załogi wypowiedział te słowa.

Śledczy badają obecnie przyczynę katastrofy. Jednym z analizowanych scenariuszy jest możliwość, że samolot wylądował zbyt daleko na pasie, przez co zabrakło miejsca na bezpieczne wyhamowanie.

Wybrane dla Ciebie