Trump zdradził nowy plan. Chce umieścić to przy Białym Domu

Jakub Artych
US President Donald Trump Visits Ireland - Day One Dublin
Charles McQuillan
bestof, topixTrump zdradził nowy plan. Chce umieścić to przy Białym Domu
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2026 Getty Images

Nowa sala balowa przy Białym Domu ma być czymś znacznie więcej niż miejscem na uroczystości. Donald Trump przekonuje, że obiekt będzie pełnił także funkcje związane z bezpieczeństwem. Jednym z elementów ma być port dla dronów.

Najważniejsze informacje

  • Plan Donalda Trumpa zakłada wykorzystanie dronów do ochrony kompleksu Białego Domu i stolicy USA.
  • Secret Service używa niewielkich, nieuzbrojonych maszyn startujących z czterech odpornych na warunki atmosferyczne skrzyń.
  • Szczegóły dotyczące przyszłego portu pozostają niejasne, a jego budowa wiązałaby się z problemami organizacyjnymi.

Donald Trump chce, aby nowa sala balowa przy Białym Domu została wyposażona w port dla dronów. Prezydent USA przedstawia tę część inwestycji jako element zwiększający bezpieczeństwo całego kompleksu. Problem w tym, że podobne rozwiązanie już działa zaledwie kilkaset metrów dalej.

Jak ustaliła agencja Associated Press, z instalacji korzysta już Secret Service. Na dachu budynku należącego do Departamentu Skarbu znajdują się niewielkie stanowiska, z których mogą być uruchamiane bezzałogowe statki powietrzne. Ich zadaniem jest przede wszystkim obserwowanie okolicy i szybkie przekazywanie funkcjonariuszom informacji o potencjalnych zagrożeniach.


WIDEO
Grbić ocenił wygraną z Niemcami: Jedziemy dalej!

Rozwiązanie wykorzystywane przez Secret Service jest znacznie mniej spektakularne niż wizja przedstawiana przez Trumpa. Agencja korzysta z małych, bezzałogowych dronów wyposażonych w kamery i czujniki. Urządzenia znajdują się w specjalnych, odpornych na warunki atmosferyczne obudowach i mogą zostać szybko uruchomione przez funkcjonariuszy.

Chodzi przede wszystkim o uzyskanie obrazu sytuacji z powietrza. Dron może sprawdzić określony obszar i pomóc służbom wcześniej zauważyć zagrożenie. Secret Service określa takie wykorzystanie technologii jako "drone as first responder", czyli dron jako pierwszy element reagowania.

W przypadku planowanego portu na dachu nowej sali balowej sytuacja wygląda jednak inaczej. Trump pokazywał grafiki przedstawiające znacznie większe i bardziej zaawansowane konstrukcje. Na prezentowanych przez niego obrazach pojawiały się nawet uzbrojone drony i żołnierze.

Trump. Wojsko chciało większych możliwości

Trump mówił wcześniej, że pomysł rozbudowy infrastruktury dla dronów pojawił się na prośbę przedstawicieli amerykańskiego wojska. W maju prezydent przekonywał, że plany inwestycji zostały rozszerzone właśnie po to, aby zapewnić większe możliwości wykorzystania dronów.

Trump mówił również, że nowy port może stać się jednym z najbardziej zaawansowanych tego typu obiektów na świecie. Administracja wykorzystuje przy tym kwestie bezpieczeństwa jako jeden z argumentów przemawiających za kontynuowaniem budowy.

W ostatnich miesiącach prezydent zaczął określać rozbudowę Białego Domu mianem "kompleksu wojskowego". Według jego administracji inwestycja ma zapewnić dodatkową ochronę prezydenta i najważniejszych elementów funkcjonowania rządu w przypadku poważnego zagrożenia.

To właśnie względy bezpieczeństwa stały się jednym z kluczowych argumentów w sporze prawnym dotyczącym budowy. W sierpniu Sąd Najwyższy USA tymczasowo pozwolił administracji kontynuować prace, podczas gdy trwa postępowanie dotyczące inwestycji.

Plan Trumpa może jednak napotkać problemy logistyczne. Przestrzeń powietrzna nad Waszyngtonem należy do najbardziej skomplikowanych w USA. W pobliżu znajduje się m.in. lotnisko im. Ronalda Reagana, a w okolicy funkcjonują również wojskowe trasy lotnicze.

Matt Sloane, współzałożyciel firmy SkyfireAI tworzącej oprogramowanie dla dronów wykorzystywanych przez służby publiczne, ocenił, że część wizji przedstawianej przez Trumpa jest oderwana od praktyki.


Szczerze mówiąc, jeśli dron znalazłby się tak blisko Białego Domu, że trzeba byłoby go przechwycić, oznaczałoby to, że dotarł już za daleko – powiedział Sloane.

Przeciwnicy projektu twierdzą, że prezydent nadmiernie militaryzuje Biały Dom i zmienia jego charakter. Edward Lengel, były główny historyk White House Historical Association, uważa, że skala zabezpieczeń nie pasuje do tradycji siedziby określanej jako "dom narodu".

Powstaje wielki jeżozwierz, którego kolce są skierowane przeciwko ludziom i światu – powiedział Lengel.
Wybrane dla Ciebie