Stanisław Pagaczewski był krakowskim pisarzem, prozaikiem, reportażystą i autorem przewodników krajoznawczych. Największą popularność przyniósł mu cykl o przygodach Baltazara Gąbki. "Porwanie Baltazara Gąbki" ukazało się w 1966 roku, a jego bohaterowie szybko stali się częścią klasyki polskiej literatury dziecięcej.
Dwa lata później, w 1968 roku, Pagaczewski wydał "Gospodę pod Upiorkiem", powieść dla młodzieży osadzoną na zamku w Wiśniczu. Jej głównym bohaterem jest redaktor Eligiusz Ryś, który trafia na organizowany w zamku Zlot Straszydeł. Pojawiają się tam diabły, czarownice i inne postacie z polskiego folkloru, a autor łączy je z prawdziwym miejscem i historią jego odbudowy.
"Gospoda pod Upiorkiem" jest więc fikcją literacką, ale zamek, na którym rozgrywa się jej akcja, jest jak najbardziej prawdziwy. Co więcej, Wiśnicz od dawna miał własne legendy i opowieści o niezwykłych wydarzeniach. Pagaczewski nie musiał więc szukać miejsca dla swoich straszydeł daleko.
Korzenie warowni w Wiśniczu
Warownia w Wiśniczu ma średniowieczne korzenie. Pierwsze pewne wzmianki o zamku pochodzą z lat 1396-1397. Przez ponad półtora wieku należał do rodu Kmitów. Po śmierci Piotra Kmity w 1553 roku przeszedł w ręce kolejnych właścicieli, aż w 1593 roku nabył go Sebastian Lubomirski.
Największa przebudowa nastąpiła za czasów jego syna, Stanisława Lubomirskiego. W latach 1615-1621 zamek został rozbudowany i otoczony nowoczesnymi fortyfikacjami bastionowymi zaprojektowanymi przez Macieja Trapolę. Powstała w ten sposób reprezentacyjna rezydencja obronna typu "palazzo in fortezza", zaliczana do najpotężniejszych tego typu założeń w ówczesnej Rzeczypospolitej.
W 1655 roku, podczas potopu szwedzkiego, zamek został wydany Szwedom bez walki. Okupanci splądrowali rezydencję i wywieźli jej wyposażenie oraz zgromadzone dobra. Mimo późniejszych prób Wiśnicz już nigdy nie odzyskał dawnej świetności.
Biała Dama z Wiśnicza
Jeżeli jednak mówimy o wiśnickich strachach, trudno pominąć Barbarę Radziwiłłównę.
27 sierpnia 1550 roku Zygmunt August wraz z Barbarą Radziwiłłówną gościł na zamku w Wiśniczu. Sam pobyt jest faktem historycznym. Dopiero później narodziła się legenda, według której właśnie tutaj Barbarze podano wolno działającą truciznę. Nie ma jednak źródeł potwierdzających, że do otrucia rzeczywiście doszło w Wiśniczu.
Po śmierci Barbara miała powracać na zamek jako Biała Dama. Według opowieści jej duch pojawia się w zamkowych komnatach i na dziedzińcu.
Takie historie świetnie pasowały do świata Pagaczewskiego. W "Gospodzie pod Upiorkiem" na zamku spotykają się przecież najróżniejsze nadprzyrodzone postacie. Nie wszystkie zostały zaczerpnięte bezpośrednio z Wiśnicza, ale autor umieścił je w miejscu, które już wcześniej miało własny legendarny repertuar. Biała Dama jest oczywiście jednym z najważniejszych duchów w opowieści.
Królowa Bona na osiołku i tatarscy jeńcy
Z Wiśniczem związana jest także legenda o królowej Bonie. Miała podczas uczty objechać na osiołku gzyms jednej z zamkowych wież, a później podobny wyczyn proponować swoim przeciwnikom politycznym - tyle że im podawano konie, które miały zrzucać jeźdźców w przepaść. Nie ma jednak dowodów, że Bona rzeczywiście odwiedziła Wiśnicz, a z legendą nie zgadza się także chronologia: wieża, z którą ją związano, powstała już po jej śmierci.
Z Wiśniczem wiąże się także niezwykła legenda o jeńcach tatarskich i tureckich, których Stanisław Lubomirski miał przywieźć z wyprawy pod Chocimiem w 1621 roku i wykorzystać przy przebudowie zamku. Według opowieści jeńcy, nie mogąc pogodzić się z niewolą i ciężką pracą, postanowili uciec w dość niezwykły sposób. Skonstruowali skrzydła z gałęzi i ptasich piór i próbowali wzbić się w powietrze, przypominając tym samym nieco bohaterów mitu o Ikarze. Ich próba zakończyła się tragicznie - spadli w różnych miejscach okolicy, a według legendy miejsca ich upadku oznaczono kamiennymi kolumnami.
Dziś zamek bardziej zachwyca, niż straszy
Zamek w Wiśniczu nadal można zwiedzać. Dostępne są m.in. zamkowe komnaty, podziemne stajnie oraz wystawa poświęcona średniowiecznym narzędziom tortur. Organizowane są też specjalne wydarzenia i nocne zwiedzanie.
W 2020 roku cały zespół architektoniczno-krajobrazowy Nowego Wiśnicza został uznany za Pomnik Historii. Zamek jest dziś jednym z najważniejszych zabytków tego regionu i w sezonie przyciąga turystów również dzięki licznym wydarzeniom organizowanym na jego terenie.
Z Wiśniczem wiąże się też ciekawostka kulinarna. Na zamku pracował Stanisław Czerniecki, kuchmistrz wojewody krakowskiego Aleksandra Michała Lubomirskiego i autor wydanego w 1682 roku "Compendium ferculorum", najstarszej zachowanej polskiej książki kucharskiej. To właśnie na wiśnickim zamku miała powstać ta słynna publikacja.