Dziś trudno uwierzyć, że jeszcze kilkaset lat temu w Europie można było zostać skazanym na śmierć za rzucanie uroków, sprowadzanie chorób czy nawet wywoływanie niepogody. A jednak między XV a XVIII wiekiem przez europejskie miasta i wsie przetaczały się kolejne fale procesów o czary. Oskarżenia dotykały przede wszystkim kobiet, choć na stosach ginęli również mężczyźni.
A jak było w Polsce? Wcale nie była ona wolna od polowań na czarownice. Choć przez lata funkcjonował mit o "państwie bez stosów", badania historyków pokazują, że rzeczywistość wyglądała zgoła inaczej. W Rzeczypospolitej również odbywały się procesy o czary, a część oskarżonych kończyła na stosach. Największe ich nasilenie przypadło na lata 1670–1750 – czas naznaczony wojnami, kryzysem gospodarczym i społecznym oraz wysoką śmiertelnością. Zdarzały się jednak one również w latach późniejszych.
"Ostatnia czarownica" w Europie
Barbara Zdunk miała urodzić się w okolicach Bartoszyc, w rodzinie pastucha Urbana. Gdy miała zaledwie dziewięć lat, opuściła rodzinny dom i zaczęła pracować. Później związała się z kilkoma mężczyznami i doczekała się kilkorga dzieci. Jednym z jej partnerów był 22-letni Jakob Auster, młodszy od niej o 16 lat parobek. Ich relacja miała już wkrótce sprowadzić na Barbarę poważne kłopoty.
Pożar w Reszlu i oskarżenie o czary
Była noc z 16 na 17 września 1807 roku, gdy w Reszlu wybuchł pożar. Ogień objął sześć budynków, a dwie osoby zginęły. Podejrzenie padło na Barbarę Zdunk.
Według przyjętej wówczas wersji miała podpalić dom, w którym nocował Auster. Powodem miała być zazdrość i nieszczęśliwa miłość. Barbara miała nie pogodzić się z tym, że młodszy mężczyzna nie chciał z nią zostać.
Legenda głosi, że Barbara użyła do podpalenia czarów, którymi sprawnie się posługiwała. Nie została stracona od razu. Jej sprawa ciągnęła się przez kolejne lata, a cały ten czas Zdunk przebywała w areszcie. Jej celą była zamkowa wieża. Ostatecznie została skazana na śmierć przez spalenie na stosie. Tak narodziła się historia "ostatniej czarownicy w Europie".
Czy Barbara Zdunk była czarownicą?
Prof. dr hab. Jacek Wijaczka z Wydziału Nauk Historycznych UMK twierdzi jednak, że historia ta nie do końca jest prawdziwa. Historyk zwrócił uwagę w wywiadzie opublikowanym na stronach internetowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika dotyczącym jego książki "Polowanie na czarownice w Polsce w XVI-XVIII wieku", że zachowane dokumenty nie potwierdzają, aby Zdunk została prawnie oskarżona o czary.
Historyk dotarł natomiast do dokumentów dotyczących spraw karnych związanych z podpaleniami. Według jego ustaleń Zdunk była przede wszystkim biedną kobietą, która od dzieciństwa ciężko pracowała. To oznacza, że określenie "ostatnia czarownica Europy" jest dużym uproszczeniem. Barbara stała się nią przede wszystkim w późniejszej pamięci o tej historii.
Nie oznacza to jednak, że sama sprawa była prosta. Wątpliwości dotyczą także tego, kto naprawdę wzniecił pożar. Wśród hipotez pojawiała się możliwość, że mogli mieć z nim związek żołnierze armii napoleońskiej. Nie ma jednak wystarczających dowodów, aby wskazać sprawcę z całą pewnością. Pewne jest natomiast to, że odpowiedzialność za tragedię przypisano Zdunk.
Za co skazywano "polskie czarownice"?
W książkach i opracowaniach Jacka Wijaczki poświęconych polowaniom na czarownice w Polsce w XVI, XVII i XVIII wieku ważne miejsce zajmuje związek między zmianami klimatycznymi, kryzysami społecznymi a wzrostem liczby oskarżeń o czary.
Przez wieki, gdy kolejne lata przynosiły w Polsce bardzo gwałtowne zjawiska pogodowe: ostre zimy, wichury, długotrwałe deszcze, powodzie czy susze. Za nimi przychodziły nieurodzaje, głód, epidemie i drożyzna. W takich warunkach, szczególnie w XVI wieku, ludzie szukali winnych nieszczęściom. W świecie, w którym wierzono w działanie sił nadprzyrodzonych, także pożar mógł zostać uznany za efekt czarów, a jego sprawcę posądzano o pakt z diabłem. Tym ciekawsza jest sprawa Barbary Zdunk, która wydarzyła się już na początku XIX wieku, gdy epoka wielkich polowań na czarownice była właściwie za nami.
Zamek Reszel i jego historia
Barbara Zdunk została spalona na stosie 21 sierpnia 1811 roku. Właśnie ta egzekucja sprawiła, że Reszel zyskał określenie miejsca, w którym zginęła "ostatnia czarownica Europy".
Historia Barbary Zdunk to tylko jeden z rozdziałów dziejów reszelskiego zamku. Pierwsza krzyżacka strażnica stanęła tu w 1241 roku, a murowaną warownię zaczęto budować w XIV wieku. Zamek przez lata należał do biskupów warmińskich, a od 1780 roku mieściło się w nim pruskie więzienie. Dziś można go zwiedzać, w tym wieżę i celę, w której przetrzymywano Barbarę Zdunk.
Niezależnie od tego, czy uznamy Barbarę Zdunk za "ostatnią czarownicę", czy raczej ofiarę niesprawiedliwego procesu, w Reszlu można dziś stanąć w miejscu, w którym przez lata była więziona. To chyba najbardziej przejmujący sposób, by zetknąć się z tą historią.