Najważniejsze informacje
- Do zdarzenia doszło w piątek po godz. 13 w porcie Korektywa we wsi Piaski nad jeziorem Bełdany.
- Dwie osoby wyciągnął z wody świadek, a ratownicy medyczni potwierdzili, że nic poważnego im się nie stało.
- Służby wydobyły samochód, sprawdziły jego wnętrze i usunęły plamę substancji ropopochodnych.
Jak podaje serwis Remiza, do zdarzenia doszło w piątek po godz. 13 w porcie Korektywa we wsi Piaski, w powiecie piskim. Samochód osobowy z dwiema osobami w środku zjechał do wody przy nabrzeżu nad jeziorem Bełdany. Na miejsce szybko ruszyły służby ratunkowe, bo liczył się czas i sprawdzenie, czy w aucie nie ma więcej osób.
Po zgłoszeniu do portu skierowano ratowników Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, straż pożarną i zespół ratownictwa medycznego. MOPR wysłał jednostki R-5 i R-9 ze stacji ratownictwa wodnego w Mikołajkach. Akcja od początku toczyła się jednocześnie na wodzie i na brzegu.
WIDEOSzalona broń USA. Stworzyły "bombę" z nietoperzy
Jak relacjonowali strażacy z Pisza, cytowani przez serwis Remiza pojazd zatrzymał się ok. 4 m od brzegu. Osoby, które nim jechały, wyciągnął z wody świadek zdarzenia jeszcze przed zakończeniem całej akcji ratunkowej. Później poszkodowani trafili pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego. Służby podały, że nic poważnego im się nie stało.
Po wyciągnięciu pasażerów ratownicy skupili się na sprawdzeniu wnętrza samochodu. Do działań wszedł płetwonurek, a strażacy dokładnie przeszukali pojazd. Dopiero po tej kontroli potwierdzili, że w środku nie ma nikogo więcej. To pozwoliło przejść do wydobycia auta i zabezpieczenia miejsca zdarzenia.
Plama paliwa i uszkodzony jacht
Kolejnym etapem było wyciągnięcie samochodu z wody - wskazuje serwis Remiza. Po zanurzeniu pojazdu na powierzchni pojawiła się plama substancji ropopochodnych, dlatego służby zajęły się też jej neutralizacją. Był to jeden z końcowych elementów działań prowadzonych w porcie Korektywa po opanowaniu najpilniejszej części akcji.
W wyniku zdarzenia uszkodził się również zacumowany w pobliżu jacht. Najważniejsze dla ratowników było jednak szybkie dotarcie do dwóch osób z auta i upewnienie się, że nikt więcej nie został w środku.