Właściciel stacji paliw nie żyje. Co dalej z Elżbietą P.?

Elżbieta P. trzykrotnie przyznała się śledczym do zabójstwa męża, do którego doszło w grudniu 2025 r. w Mrozach na Mazowszu. Jak informuje właśnie Fakt.pl, biegli uznali, że kobieta w chwili czynu była całkowicie niepoczytalna. Prokuratura chce umorzenia postępowania.

PolicjaWłaściciel stacji paliw nie żyje. Co dalej z Elżbietą P.? (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Materiały WP | Adobe
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Dramat – jak przypomina "Fakt" – rozegrał się 4 grudnia 2025 r. Wówczas właściciel lokalnej stacji paliw w Mrozach, 51-letni Dariusz P., został znaleziony martwy w swoim domu.

Śledczy uznali, że za zabójstwo mężczyzny odpowiada jego żona, Elżbieta P. Policjanci zatrzymali ją następnego dnia. W trakcie przesłuchania podejrzana trzykrotnie przyznała się do zarzucanego czynu. Odmówiła jednak składania wyjaśnień.

Właściciel stacji paliw nie żyje. Co dalej z Elżbietą P.?

Stan psychiczny podejrzanej od początku budził wątpliwości śledczych. Z tego powodu Elżbieta P. trafiła na obserwację psychiatryczną.

Według najnowszych doniesień tabloidu, opinia biegłych wykazała, że cierpi na chorobę psychiczną, a w chwili śmierci męża nie była w stanie rozpoznać znaczenia swojego działania ani pokierować swoim postępowaniem.

Niepoczytalność wyklucza odpowiedzialność karną, dlatego prokuratura z Mińska Mazowieckiego skierowała do sądu wniosek o umorzenie postępowania. Nie oznacza to jednak, że Elżbieta P. odzyska wolność. Biegli ocenili, że jej obecny stan stwarza ryzyko popełnienia kolejnego poważnego przestępstwa.

Śledczy chcą, aby sąd zastosował wobec kobiety środek zabezpieczający w postaci pobytu w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym.

Jej stan zdrowia, jak przekazuje "Fakt", ma być regularnie sprawdzany przez komisję biegłych psychiatrów. Jeśli lekarze uznają w przyszłości, że objawy choroby ustąpiły i zagrożenie już nie występuje, kobieta może opuścić placówkę.

Rodzinna tragedia po śmierci małżeństwa

W czasie zabójstwa w domu przebywała 17-letnia córka pary. Nastolatka nie usłyszała zdarzenia. Cztery dni później, jak ustalił reporter "Faktu", na stacji w Dębem Wielkim zginął syn małżeństwa, który rzucił się pod pociąg.

Kilka miesięcy wcześniej, w tym samym miejscu, życie straciła Angelika, młoda dziewczyna, w której (chłopak – przyp.) miał być zakochany – czytamy na stronie "Faktu".
Wybrane dla Ciebie