Najważniejsze informacje
- Wydatki związane z konfliktami sięgnęły ok. 420 mld szekli, czyli 540 mld zł.
- Od 2024 r. z Izraela wyjeżdża więcej osób, niż do niego przybywa.
- Tylko 34 proc. badanych pozytywnie ocenia działania rządu w Strefie Gazy.
Izraelska gospodarka nie załamała się, ale wojna mocno obciążyła finanse państwa. Izrael prowadził działania zbrojne na kilku frontach, m.in. w Strefie Gazy, Libanie, Syrii i przeciwko Iranowi. Jak podaje PAP, według szacunków dziennika "TheMarker" do sierpnia koszty konfliktów wyniosły ok. 420 mld szekli. To najdroższa i najdłuższa wojna w historii tego kraju.
Wydatki na obronność niemal się podwoiły w relacji do PKB. W 2022 r. wynosiły 4,2 proc. PKB i 16 proc. budżetu państwa. W 2026 r. było to już niemal 8 proc. PKB oraz około jednej czwartej budżetu. Bank Izraela oceniał, że mniej więcej połowę tych wydatków sfinansowano przez zwiększenie zadłużenia.
Jeden z pilotów zaatakował drugiego na pokładzie. Ekspert komentuje
Gospodarka Izraela płaci za przedłużający się konflikt
Izraelski Instytut Demokracji ostrzega, że utrzymanie tak wysokich nakładów na obronę może kolidować z finansowaniem usług publicznych i stabilnością budżetu. Oznacza to większe obciążenia dla podatników oraz mniej pieniędzy na cele cywilne. Jednocześnie podstawowe wskaźniki gospodarcze pozostają dobre: giełda ustanawia rekordy, szekel jest mocny, a inflacja pozostaje umiarkowana.
Ten obraz nie obejmuje jednak wszystkich skutków wojny. Dziennik "Globes" informował w maju, że od 2024 r. ceny żywności wzrosły o ok. 8 proc. Kolejne mobilizacje rezerwistów przerywały pracę, naukę i życie rodzinne setkom tysięcy osób. Z konfliktem wiązano także rekordowo słabe wyniki izraelskich uczniów w badaniu PISA z 2026 r.
Mobilizacja pogłębiła spór o zwolnienie ultraortodoksyjnych mężczyzn ze służby wojskowej. Ta grupa stanowi ok. 13 proc. ludności Izraela, a wielu mieszkańców uważa zwolnienia za niesprawiedliwe, szczególnie w sytuacji, gdy pozostali obywatele są wielokrotnie wzywani do rezerwy. Spór ten stał się jednym z ważnych społecznych kosztów przedłużającej się wojny.
Izrael traci mieszkańców i specjalistów
Zmęczenie konfliktem oraz rosnące koszty życia towarzyszą nasileniu emigracji. Od 2024 r. liczba osób opuszczających Izrael przewyższa liczbę nowych przybyszów. Według danych przytoczonych przez "Kalkalist" w latach 2023–2025 na co najmniej trzy miesiące wyjeżdżało średnio ok. 90 tys. osób rocznie. W poprzedniej dekadzie było to ok. 60 tys.
Nie wszyscy wyjeżdżający to osoby przypadkowe. Portal Ynet, powołując się na badanie izraelskiego urzędu podatkowego, podał, że szczególnie wzrosła emigracja pracowników sektora nowych technologii, lekarzy i osób o wysokich dochodach. "Kalkalist" określił ujemne saldo migracji jako "egzystencjalne zagrożenie dla Izraela" i ocenił, że może ono oznaczać trwalszą zmianę, a nie tylko czasową reakcję na wojnę.
Izraelczycy nie widzą końca zagrożenia
Badanie Izraelskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym, opublikowane 24 września, pokazało, że mniej niż jedna trzecia respondentów uważa wojnę w Strefie Gazy za wygraną. Niewiele lepiej oceniano działania przeciwko Hezbollahowi, a najsłabiej rezultaty wojny z Iranem. Tylko 38 proc. badanych uznało, że bezpieczeństwo kraju poprawiło się względem okresu sprzed ataku Hamasu.
Obawy pozostają silne: niemal sześciu na dziesięciu Izraelczyków przewiduje możliwość kolejnego ataku ze Strefy Gazy w najbliższych latach. Wyraźnie różni się ocena armii i władz. Działania wojska w Strefie Gazy pozytywnie oceniło 61 proc. badanych, natomiast poczynania rządu w tym samym obszarze poparło 34 proc. Wojna rozpoczęła się po ataku Hamasu i innych palestyńskich ugrupowań z 7 października 2023 r., w którym zginęło ok. 1,2 tys. osób, a 251 uprowadzono.