Do katastrofy doszło w środę 9 września w Sokolnikach Suchych. Pociąg PKP Intercity "Koziołek", jadący ze Szczecina do Lublina, zderzył się na przejeździe kolejowym z ciężarówką. W wyniku uderzenia lokomotywa i pierwszy wagon wypadły z torów.
Polska trenerka wyszła z wykolejonego pociągu w Sokolnikach Suchych. "Dziękuję, Panie Boże"
Wśród pasażerów była Karolina Koszela. Trenerka opublikowała nagranie, w którym wróciła do wydarzeń z dnia katastrofy.
– Brałam udział w zdarzeniu 9 września, kiedy pociąg się wykoleił. Chciałam powiedzieć tylko: dziękuję, Panie Boże – mówiła.
Koszela wyjaśniła również, dlaczego w pewnym momencie sięgnęła po telefon.
– Wyciągnęłam telefon, bo chciałam, żebyście zobaczyli to, co ja. Chciałam, żebyście zobaczyli prawdziwych ludzi, bohaterów, takich cichych bohaterów, o których później większość ludzi zapomni – powiedziała.
"Ludzie są dobrzy"
Trenerka podkreśliła, że nie chciała nagrywać samej tragedii. Jej uwagę przyciągnęli przede wszystkim ludzie, którzy natychmiast zaczęli pomagać poszkodowanym.
– Zobaczyłam zwykłych ludzi, którzy zamiast stać i patrzeć, po prostu ruszyli pomagać. Ktoś przyniósł wodę. Ktoś pomagał wyjść. Ktoś przemywał rany. Ktoś usiadł obok drugiego człowieka, bo widział, że ten się boi. Ktoś pocieszał – wspominała.
Jej zdaniem wydarzenia pod Przysuchą pokazały coś, o czym często zapominamy.
– Tyle się dzisiaj mówi, że nie ma już empatii. Że każdy patrzy tylko na siebie. Że człowiek człowiekowi wilkiem. Ja 9 września zobaczyłam bohaterów. Tylko nie takich z filmów. Bez peleryn, bez wielkich słów – podkreśliła.
Podziękowała ratownikom i przypadkowym świadkom
Koszela zwróciła uwagę nie tylko na profesjonalne służby, ale również na osoby, które znalazły się w pobliżu miejsca katastrofy i bez wahania ruszyły pomagać.
– Chcę podziękować kierowcom, którzy zatrzymywali się i wychodzili z auta, żeby podać mi wodę. Chcę podziękować służbom ratowniczym, straży pożarnej, która była po paru minutach – mówiła.
Podziękowała także mieszkańcom, którzy pomagali poszkodowanym wydostać się z rowów, oraz rolnikowi, który przyjechał na miejsce ze swojego gospodarstwa.
– Dzięki wam nie było chaosu, dzięki wam wszystko grało. Nie było paniki, wszystko było opanowane. Pomoc nam była tak udostępniona szybko, że ja nie miałam czasu pomyśleć, czy ja się źle czuję – relacjonowała.
Katastrofa pod Przysuchą. Nie żyje jedna osoba
W wyniku zderzenia pociągu z ciężarówką zginęła 39-letnia kobieta z okolic Lublina. Dziesięć osób trafiło do szpitali, a cztery zostały ciężko ranne. Wśród poszkodowanych są 41-letni maszynista oraz 52-letni kierowca ciężarówki.
W sprawie katastrofy prowadzone jest śledztwo. Służby ustalają dokładny przebieg oraz przyczyny zdarzenia.