Zostawili 6-latkę w rozgrzanym autobusie. Nie żyje. Trzy osoby oskarżone

Trzy osoby usłyszały zarzuty w związku ze śmiercią 6-letniej Winter Jones z Memphis w stanie Tennessee. Serwis "People" informuje, że dziewczynka przez kilka godzin przebywała w rozgrzanym autobusie należącym do przedszkola. Według jej ojca temperatura ciała dziecka wynosiła 109 stopni Fahrenheita, czyli około 43 stopni Celsjusza.

Winter Jones zmarła. Zostawiono ją w rozgrzanym autobusie.Winter Jones zmarła. Zostawiono ją w rozgrzanym autobusie.
Źródło zdjęć: © Serenity Funeral Home
Karol Osiński

Do tragedii doszło 13 sierpnia przed placówką Kid University. Służby zostały wezwane po tym, jak Winter została znaleziona nieprzytomna w autobusie. Dziewczynkę przewieziono do szpitala, jednak lekarzom nie udało się jej uratować.

Jak poinformowała prokuratura hrabstwa Shelby, w sprawie oskarżono kierowczynię autobusu Tametrię Norry, zastępczynię dyrektora placówki Sabrinę Powe oraz asystentkę Amilyę Hardin.

Każdej z kobiet postawiono zarzuty rażącego zaniedbania dziecka, nieumyślnego spowodowania śmierci oraz niszczenia i manipulowania dokumentacją urzędową.

Dziewczynka została w autobusie na kilka godzin

Winter rano została przywieziona do Kid University. Następnie pracownicy placówki mieli przewieźć ją do szkoły Macon Hall Elementary. Tak się jednak nie stało.

Według ustaleń śledczych 6-latka pozostała w autobusie po tym, jak pojazd wrócił do przedszkola. Dziewczynkę znaleziono dopiero około godz. 15.

Po tragedii kontrolę w placówce przeprowadził stanowy Departament Usług Społecznych. Inspektorzy wykazali szereg nieprawidłowości dotyczących bezpieczeństwa przewozu dzieci. Nie przeprowadzano wymaganych kontroli pojazdu po wysadzeniu dzieci, nieprawidłowo prowadzono dokumentację, a pracownicy nie sprawdzali dokładnie autobusu po zakończeniu przejazdu.

"To był absolutny koszmar"

Rodzina Winter po raz pierwszy publicznie wypowiedziała się o tragedii podczas konferencji prasowej.

Ojciec dziewczynki, Bryan Jones, nazwał jej śmierć skutkiem "absolutnego zaniedbania". Podkreślił, że jego córka miała autyzm i mimo trudności w komunikowaniu swoich potrzeb robiła postępy.

– To absolutny koszmar. Jako ojciec nie będę mógł poprowadzić jej do ołtarza. Nie zostanę dziadkiem. Nie zobaczę, jak Winter dorasta – mówił.

Matka dziewczynki, Nakia Cloman, opowiedziała natomiast o chwili, w której dowiedziała się, że córka została w autobusie.

– Powiedziała: "Winter została w autobusie" i "ledwo oddycha". Zaczęłam krzyczeć. Kiedy dotarłam do szpitala, jej już nie było. Odeszła – wspominała.

Przedszkole zostało zamknięte

Po śmierci Winter placówka Kid University została zamknięta na stałe. Jej właścicielka, dr Raven Marshall-Lewis, zrzekła się licencji na prowadzenie przedszkola.

Adwokaci rodziny zapowiedzieli, że oprócz postępowania karnego będą również dochodzić sprawiedliwości na drodze cywilnej.

– Nie chcę, żeby kolejne dziecko stało się nagłówkiem, zanim ludzie zdecydują, że coś musi się zmienić – powiedziała pogrążona w żałobie matka.

Rodzina podkreśla, że zamierza doprowadzić sprawę do końca w imię pamięci o Winter.

Wybrane dla Ciebie