Zapłacił 4,50 zł za rosół w centrum Warszawy. Pokazał paragon

W dobie szalejącej drożyzny i wszechobecnych "paragonów grozy" znalezienie taniego posiłku w centrum Warszawy graniczy z cudem. Do naszej redakcji napisał pan Tomasz, który postanowił zjeść obiad przy ulicy Brackiej. Za talerz domowego rosołu zapłacił zaledwie 4,50 zł. Rachunek za dwudaniowy obiad dla dwóch osób wprawił go w osłupienie.

.Zapłacił 4,50 zł za rosół w centrum Warszawy. Pokazał paragon
Źródło zdjęć: © o2.pl
Edyta Tomaszewska

W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się, że wizyta w lokalu gastronomicznym w centrum stolicy potrafi mocno uderzyć po kieszeni. Zupa za 25 zł czy drugie danie przekraczające 50 zł nikogo już w tych rejonach nie dziwią. Okazuje się jednak, że stolica potrafi jeszcze pozytywnie zaskoczyć.

Nasz czytelnik wybrał się na obiad do lokalu przy ul. Brackiej. Gdy podszedł do kasy i odebrał paragon, musiał przetrzeć oczy ze zdumienia. Na rachunku znalazły się dwa rosoły z makaronem w cenie 4,50 zł za porcję, pierogi ruskie za 12,40 zł oraz pielmieni za 15,80 zł.

Do tego doliczono symboliczne dodatki: marchewkę, natkę pietruszki, podsmażaną cebulkę i masło, wycenione na zaledwie 10 groszy za sztukę. Łączna kwota do zapłaty za dwudaniowy obiad dla dwóch dorosłych osób wyniosła równe 37,70 zł.


WIDEO
Dlaczego paragony są takie długie? Większość osób nie ma pojęcia

– W pierwszej chwili pomyślałem, że kasjerka pomyliła zamówienia albo to błąd w systemie. W dzisiejszych czasach 4,50 zł płaci się często za samą herbatę z torebki na stacji benzynowej, a tutaj dostałem gorący, pożywny rosół w samym centrum Warszawy – relacjonuje zaskoczony czytelnik o2.pl.
.
Zapłacił 4,50 zł za rosół w centrum Warszawy. Pokazał paragon © o2.pl

Nawet z doliczeniem symbolicznych 10 groszy za natkę i 10 groszy za marchewkę pełna porcja rosołu zamknęła się w kwocie 4,70 zł. Niskie ceny w tym lokalu nie są jednorazową promocją. Karta dań wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam kilkanaście lat temu. Za pomidorową z makaronem lub ryżem trzeba zapłacić 4,50 zł, szczawiową z jajkiem za 5,90 zł, a krem z warzyw za 5,50 zł. Talerz flaków wyceniono z kolei na 8,10 zł.

Równie zaskakująco prezentują się drugie dania. Klasyczny kotlet schabowy kosztuje 11,80 zł, filet z piersi kurczaka 10,20 zł, mielony 10,80 zł, a kotlet de volaille 11,90 zł. Miłośnicy dań mącznych mogą zamówić kopytka lub kluski śląskie już od 8,80 zł, a naleśniki z dżemem za 8,50 zł. Do tego dochodzą tanie napoje, takie jak szklanka tradycyjnego kompotu za równe 2 złote czy kefir za 1,55 zł.

W czasach, gdy z mapy polskich miast masowo znikają tradycyjne jadłodajnie, obecność takich cen w bezpośrednim sąsiedztwie Chmielnej i Nowego Światu dowodzi, że wciąż można zjeść domowy, ciepły posiłek bez wydawania fortuny.

Wybrane dla Ciebie