Mielno od lat jest jednym z najchętniej wybieranych kierunków przez polskich urlopowiczów. Choć Bałtyk przyciąga pięknymi plażami, to wizyta w lokalnych smażalniach potrafi uderzyć po kieszeni.
Głównym punktem zamówienia pana Adriana była ryba. Turysta zdecydował się na dwa różne dania:
- Zestaw rybny – wyceniony na 50,00 zł za porcję.
- Turbot na wagę – cena za kilogram w tym lokalu to 200,00 zł. Zamówiona porcja ważyła niemal pół kilograma (0,498 kg), co przełożyło się na kwotę 99,60 zł.
WIDEOWydaliśmy 253 zł na drożdżówki. Czy to już przesada?
Sama ryba dla jednej osoby kosztowała więc blisko sto złotych. Warto jednak pamiętać, że turbot to ryba premium, a porcja rzędu 500 gramów jest naprawdę solidna.
Frytki za... 100 zł za kilogram?
Najbardziej zaskakującą pozycją na paragonie nie jest jednak sama ryba, a dodatek do niej. Mowa o frytkach, które w tym lokalu również są sprzedawane na wagę.
Cena na rachunku to 100,00 zł za kilogram. Za niewielką porcję o wadze 152 gramów (0,152 kg) klienci musieli zapłacić 15,20 zł. Choć kwota końcowa za dodatek nie wydaje się astronomiczna, to przelicznik kilogramowy frytek może przyprawić o zawrót głowy. Do zestawu domówiono także klasyczną surówkę z białej kapusty za 8,00 zł.
Napoje i ostateczny rachunek
Pan Adrian zamówił również dwa piwa (po 13,00 zł za sztukę) oraz sok do piwa za 2,00 zł, co łącznie dało kwotę 28,00 zł za napoje. Suma całego rachunku wyniosła dokładnie 200,80 zł.
Dwudaniowy obiad z rybą, dodatkami oraz dwoma piwami za nieco ponad 200 zł w szczycie sezonu w Mielnie to wydatek, który dla jednych będzie przykładem drożyzny, dla innych – standardem w obecnych realiach ekonomicznych.