Zajadasz się suchą kiełbasą? Lepiej sprawdź, co robi z organizmem

Kilka plasterków suchej kiełbasy jest w stanie wykorzystać nawet większość dziennego limitu soli i wprowadzić solidną dawkę tłuszczu nasyconego. Do tego dochodzą dodatki peklujące, które w organizmie tworzą związki podejrzewane o działanie rakotwórcze. Sprawdź, ile naprawdę kosztuje cię ten smak i wcale nie chodzi o cenę.

Podsuszana kiełbasaPodsuszana kiełbasa
Źródło zdjęć: © NaukaJedzenia.pl

Sucha kiełbasa to starodawna przekąska, której popularność nie przemija. Jej intensywny smak kryje niestety skład warty uwagi, bo w małej porcji znajduje się sporo soli, tłuszczu nasyconego i azotynów. Przeanalizujmy, jak taki wyrób odbija się na sercu, ciśnieniu i cholesterolu. Warto też wiedzieć, ile kilokalorii zawiera kilka plasterków oraz jak często można ją jeść bez uszczerbku na zdrowiu.

Co ma w sobie suszona kiełbasa*

Surową kiełbasę wytwarza się z rozdrobnionego mięsa oraz tłuszczu, które miesza się z solą, przyprawami i substancjami peklującymi, a następnie poddaje fermentacji i długiemu suszeniu. Podczas tego procesu z wyrobu odparowuje sporo wody. Gdy z produktu znika woda, to składników na 100 gramów jest dużo więcej. 100 gramów takiej kiełbasy to zwykle 350 do 450 kilokalorii, około 20 do 25 gramów białka oraz aż od 25 do 40 gramów tłuszczu. Fermentacja odpowiada za charakterystyczny, lekko kwaskowaty smak i wydłuża trwałość. Żeby nie było tak kolorowo, poza składnikami odżywczymi, przy utracie wody z produktu, zagęszcza się również ilość soli, tłuszczu nasyconego i kalorii.

Sól ponad normę**

100 gramów suchej kiełbasy zawiera od 4 do nawet 6 gramów soli, więc niewielka porcja rzędu kilku plasterków wyczerpuje sporą część dziennego limitu. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca spożycie maksymalnie 5 gramów soli na dobę. Jest to plus minus jedna płaska łyżeczka. Sód zawarty w soli zatrzymuje wodę w organizmie i zwiększa objętość krwi krążącej w naczyniach. Serce musi wtedy pracować mocniej, a z tego powodu ciśnienie tętnicze rośnie. Nadmiar sodu obciąża też nerki, ponieważ odpowiadają one za jego wydalanie. Długotrwałe przekraczanie normy podnosi ryzyko nadciśnienia oraz udaru mózgu.

Tłuszcz, którego nie widać***

W suchej kiełbasie solidnym procentem masy jest tłuszcz, a spora jego część to tłuszcze nasycone. Ciężko dostrzec tłuszcz gołym okiem, ponieważ podczas rozdrabniania mięsa tłuszcz miesza się z resztą i tworzy jednolitą strukturę. Nawet wyrób wyglądający na chudy może zawierać 30 gramów tłuszczu na 100 gramów. Tłuszcze nasycone podnoszą stężenie cholesterolu LDL, czyli tej frakcji, która odkłada się w ścianach tętnic. Tworzą się wtedy blaszki miażdżycowe zwężające światło naczyń. Utrudniony przepływ krwi zwiększa ryzyko choroby niedokrwiennej serca oraz zawału. Trzeba zawsze sumiennie czytać etykiety, bo różnice między poszczególnymi wyrobami są naprawdę duże. Chudsze warianty zawierają go mniej, ale mimo to są produktami tłustymi.

Azotyny i to, co dzieje się w organizmie****

Do peklowania suchej kiełbasy używa się azotynu sodu, oznaczanego symbolem E250. Ten dodatek nadaje mięsu różową barwę i hamuje rozwój bardzo niebezpiecznych bakterii, w tym laseczki jadu kiełbasianego. W układzie pokarmowym azotyny wchodzą w reakcję ze związkami pochodzącymi z białek mięsa i tworzą nitrozoaminy, czyli związki o działaniu rakotwórczym, a obróbka termiczna, na przykład smażenie, mocno nasila ten proces. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC), działająca przy WHO, zaliczyła mięso przetworzone do grupy 1 czynników rakotwórczych, a w grupie tej znajduje się również tytoń i azbest. Oznacza to udowodniony związek ze zwiększonym ryzykiem raka jelita grubego. Szacuje się, że każde 50 gramów przetworzonego mięsa dziennie podnosi ryzyko względne o około 18 procent.

Wielkie kalorie w niewielkiej porcji*****

Sucha kiełbasa jest produktem wysokokalorycznym, czyli ma dużo kilokalorii w niewielkiej masie. Wynika to z utraty wody podczas suszenia i z dużego poziomu tłuszczu. 1 gram tłuszczu ma ponad 2 razy więcej kilokalorii od cukru lub innych makroskładników. Trzy plasterki ważą nawet 40 gramów, więc mogą mieć ze 150 kilokalorii. Problem polega na tym, że taka porcja słabo zaspokaja głód i łatwo zjeść jej znacznie więcej. Podjadana bez umiaru przy stole podczas rozmów z przyjaciółmi szybko zwiększa, a nawet przekracza dobowy bilans energetyczny. Regularna nadwyżka kilokalorii prowadzi do przyrostu masy ciała oraz do otyłości brzusznej. Przy takich produktach należy odmierzać sobie porcję, bo można się łatwo zatracić.

Białko kontra reszta składu******

Sucha kiełbasa oferuje sporo białka i to trzeba jej oddać. W 100 gramach takiej kiełbasy tego makroskładnika jest przeważnie od 20 do 25 gramów, a białko to składnik budulcowy mięśni oraz tkanek. Żadnym innym makroskładnikiem się tego nie uczyni. Ta zaleta niestety nie równoważy reszty składu. Aby otrzymać porcję białka porównywalną z chudą piersią z kurczaka lub kawałkiem ryby, trzeba zjeść przy okazji dużo soli i tłuszczu nasyconego. 100 gramów piersi z indyka daje podobną ilość białka przy kilku gramach tłuszczu i 100 kilokaloriach. Białko z wyrobów peklowanych nie różni się jakością od tego z mięsa świeżego, chodzi tylko o składniki, których w świeżym mięsie nie ma. Lepiej więc pokrywać zapotrzebowanie chudym mięsem, rybami, nabiałem, jajami lub nasionami roślin strączkowych. Kiełbasa to taki wyrób na specjalne okazje, więc nie warto jeść jej codziennie w ilościach uzupełniających białko.

Jak często można ją jeść*******

Nie istnieje dawka mięsa przetworzonego uznana za całkowicie bezpieczną, dlatego im rzadziej i mniej, tym tak naprawdę lepiej. Instytucje zdrowia publicznego zalecają ograniczenie takich wyrobów do minimum, a rozsądny pułap to najwyżej kilkadziesiąt gramów raz na jakiś czas. Na pewno nie codziennie. Na kanapkę lepiej kłaść pieczoną pierś z indyka, pastę z jaj albo hummus. Przy zakupie zawsze należy sumiennie czytać etykietę i porównywać zawartość soli oraz tłuszczu na 100 gramów. Krótszy skład i mniej tłuszczów nasyconych oraz dodatków peklujących to zdecydowanie lepsza opcja. Sucha kiełbasa jest idealna na deskę wędlin przy spotkaniu, ale codzienne jej spożywanie należy mocno przemyśleć. Im większy umiar, tym lepsza ochrona dla serca.

Sucha kiełbasa smakuje wielu osobom i jest wygodnym rozwiązaniem "do ręki", ale jej skład mocno obciąża organizm. Sól, tłuszcz nasycony oraz dodatki peklujące w nadmiernej dawce podnoszą ciśnienie, pogarszają profil cholesterolu i zwiększają ryzyko poważnych chorób. Okazjonalny plasterek na desce wędlin nikomu nie zaszkodzi, więc też nie ma co popadać w skrajności. Problemem jest głównie codzienne spożycie, nawet w mniejszych ilościach. Rozsądek i zrozumiałe czytanie etykiet to elementy, które chronią zdrowie najlepiej.

Źródła:

Wybrane dla Ciebie