Najważniejsze informacje
- Samolot Flydubai stracił niemal 4,3 tys. m wysokości w mniej niż minutę.
- Pasażerowie obezwładnili członka załogi, który zaatakował drugiego pilota.
- Maszynę bezpiecznie posadził pilot Flydubai podróżujący jako pasażer.
To miał być zwykły lot z Dubaju do Tel Awiwu. 30 września na pokładzie samolotu Flydubai FZ1073 znajdowały się 174 osoby. Nikt z pasażerów nie spodziewał się, że za chwilę w kokpicie rozpocznie się walka, pilot zostanie ranny, a maszyna zacznie gwałtownie tracić wysokość.
W pewnym momencie z przedniej części samolotu zaczęły dochodzić niepokojące odgłosy. Pasażerowie zorientowali się, że wydarzyło się coś poważnego. Yaniv Hayoun ruszył w stronę kokpitu. Kiedy tam dotarł, zobaczył rannego kapitana oraz mężczyznę przy sterach.
Kapitan Smit Machchhar został zaatakowany nożem. Mimo obrażeń zdołał otworzyć drzwi kokpitu. To umożliwiło pasażerom wejście do środka, ale sytuacja była daleka od opanowania – samolot wciąż znajdował się w powietrzu i gwałtownie tracił wysokość.
Arkadiusz Milik mógł W KILKA MINUT stracić prawo jazdy, lecz skończyło się na pouczeniu. Tak się rozbijał po ulicach stolicy (WIDEO)
Hayoun rzucił się na napastnika. Chwycił go za szyję i próbował odciągnąć od sterów. Do walki dołączyli inni pasażerowie. Wspólnie obezwładnili mężczyznę, a następnie zabezpieczyli go tak, aby nie mógł ponownie dostać się do kokpitu.
Zobaczyłem terrorystę przy sterach. Chwyciłem go i założyłem mu chwyt na szyję. Wyciągnąłem go z kokpitu – relacjonował później Hayoun.
Sytuacja nadal była jednak dramatyczna. Samolot nie znajdował się jeszcze pod pełną kontrolą, a w kokpicie potrzebna była osoba, która będzie w stanie zareagować natychmiast. Wtedy wydarzyło się coś, czego nikt nie mógł wcześniej zaplanować.
Hayoun usiadł przy sterach. Nie miał licencji pilota ani doświadczenia w prowadzeniu Boeinga 737. Wiedział jednak, że maszyna znajduje się w nurkowaniu i trzeba jak najszybciej ograniczyć utratę wysokości.
Skąd miał tę wiedzę? Z telewizji. Mężczyzna od lat oglądał "Air Crash Investigation", program poświęcony katastrofom i incydentom lotniczym.
Istnieje program "Air Crash Investigation". Pokazywane w nim obrazy są przerażające i dlatego moja żona boi się latać. Oglądam go potajemnie, kiedy nie patrzy razem ze mną - mówił.
Wkrótce do kokpitu dotarł zawodowy pilot podróżujący tym samolotem. To on przejął kontrolę nad maszyną. Hayoun mógł odsunąć się od sterów, ale jego rola jeszcze się nie skończyła.
Możesz puścić. Ja przejmuję od tego momentu – miał usłyszeć pasażer.
Hayoun później przyznawał, że sam nie wiedział, co stałoby się, gdyby musiał prowadzić Boeinga przez dłuższy czas. W krytycznej chwili chodziło jednak o to, żeby zatrzymać gwałtowne nurkowanie i dać zawodowemu pilotowi możliwość przejęcia kontroli.
Po opanowaniu sytuacji w kokpicie pasażerowie zajęli się rannym kapitanem. Na pokładzie znajdował się lekarz, który udzielał mu pomocy.
Chciał zamknąć oczy. Pilnowaliśmy, żeby pozostał przytomny – mówił później Hayoun. W pewnym momencie miał zwrócić się do kapitana: "Spójrz na mnie. Nikt dzisiaj nie umrze."
Awaryjne lądowanie w Arabii Saudyjskiej
Po odzyskaniu kontroli nad maszyną samolot skierowano do Tabuku w Arabii Saudyjskiej. Tam miało dojść do awaryjnego lądowania. Na ziemi czekały służby ratunkowe, a pasażerowie mogli wreszcie opuścić samolot.
Kapitan Smit Machchhar trafił do szpitala. Jego stan określano później jako stabilny. Najważniejsza informacja była jednak taka, że spośród 174 osób znajdujących się na pokładzie nikt nie zginął.
Po powrocie do Izraela Hayoun został powitany na lotnisku Ben Guriona przez premiera Benjamina Netanjahu. Izraelski prezydent Isaac Herzog zapowiedział przyznanie odznaczeń za bohaterstwo czterem obywatelom, którzy pomogli opanować napastnika.
Naraziliście własne życie, aby uratować innych, i zapobiegliście wielkiej katastrofie. Cały świat zobaczył piękne i odważne oblicze izraelskiego społeczeństwa – napisał Herzog w oświadczeniu.