W gdańskiej dzielnicy Orunia doszło do serii kradzieży i włamań. 22 lipca policjanci zatrzymali podejrzanego. Okazało się, że był nim 18-letni syn okradzionych mieszkańców Oruni. Szczegóły tej sprawy są bulwersujące.
Z ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna najpierw ukradł z domu rodzinnego gotówkę w kwocie około 9 tysięcy złotych oraz różnego rodzaju wartościowe przedmioty, m.in. biżuterię, sprzęt elektroniczny i elektronarzędzia. Łączna wartość skradzionego mienia wyniosła nie mniej niż 5 tysięcy złotych - czytamy w komunikacie.
Na tym jednak nie koniec. 18-latek miał włamać się także do znajdującego się w domu sejfu, wyłamując jego drzwiczki. W tym przypadku młody mężczyzna ukradł ponad 75 tysięcy złotych w gotówce.
Kilka dni później ponownie wszedł na teren posesji, wybił szybę w oknie domu i włamał się do środka. Z domu rodzinnego ponownie ukradł biżuterię, m.in. pierścionki, wisiorki oraz bransoletki - poinformowała policja.
Pieniądze wydawał w kasynie
Policjanci odzyskali większość skradzionej biżuterii oraz perfum, które 18-latek zdążył zastawić w lombardzie. Według śledczych skradzione pieniądze młody mężczyzna przeznaczał na grę w kasynach.
18-latek usłyszał już zarzuty. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny oraz zakaz przebywania w wyznaczonych kasynach.
Za popełnione przestępstwa 18-latkowi grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.